Got 0 bytes response, method=default Response decode error Abp Skworc: Wszystkie jej dzieci oczekują i potrzebują szacunku!

katedra

Święto Niepodległości,
Katowice, Katedra Chrystusa Króla, 11 listopada 2016

Bracia i Siostry!
Dzisiejsza Ewangelia o Dniu Syna Człowieczego, który będzie dniem indywidualnego sądu Boga nad każdym z nas, jest jednocześnie Ewangelią o szarej ludzkiej codzienności, w której wypełnia się misterium Bożej miłości.  
Kiedy on nastąpi nie wiadomo. Dlatego – według słów Chrystusa – wszyscy ludzie oddawać się będą swoim najzwyklejszym zajęciom – będą jeść, pić, żenić się, wychodzić za mąż. Kupować, sprzedawać, sadzić i budować.
Wtedy właśnie przyjdzie Syn Człowieczy tak nieoczekiwanie, jak niespodziewanie deszcz ognia i siarki spadł kiedyś na mieszkańców Sodomy. Przyjdzie po to, aby definitywnie i sprawiedliwie rozsądzić ludzkie sprawy, aby okazać miłosierdzie tym, którzy o nie proszą.
Kierując dziś do nas to swoje słowo, Jezus pragnie nie tylko, abyśmy przez całe życie zachowywali świadomość eschatologiczną, pamiętając, że jesteśmy tu tylko pielgrzymami, przeznaczonymi do ojczyzny wiecznej; pragnie też byśmy tu na ziemi, w ojczyźnie ziemskiej, zostawili dobry ślad w przestrzeni naszej ludzkich relacji.
Wspomniany w Ewangelii obraz żaren, czynność mielenia, produkcji mąki, a zatem podstawowego składnika powszedniego chleba, przypomina książkę śp. księdza - filozofa Józefa Tischnera, powstałą dokładnie ćwierć wieku temu. Zatytułował ją „Polski młyn”.
Tytuł podobno nie był przypadkowy i odnosił się do hali „Oliwii” w Gdańsku, w której w czasie I Kongresu „Solidarności”, Tischner pisywał na gorąco swoje felietony.
Młyn, w dzisiejszej potocznej mowie kojarzony z chaosem, nieładem i nieporządkiem, w rzeczywistości jest miejscem, w którym chleb co prawda nie powstaje, ale bez którego nigdy by nie powstał.  
Młyn nie jest miejscem uprawy ani żyta, ani pszenicy; ziarno otrzymuje z zewnątrz od rolników; młyn nie jest miejscem wypieku chleba, miejscem takim są piekarnie. A jednak młyn jest ważny, jako miejsce dokonywania się pewnego etapu: procesu w którym ziarno staje się mąką, po to, by następnie stać się chlebem.
Bracia i Siostry!
Pamiętamy jaki chleb dla naszej ojczyzny powstał z tamtej mąki, mielonej w młynie, o którym alegorycznie pisał ksiądz Tischner.
Pożywny, dający siłę i moc, zaspokajający dobrze głód nie tylko ciała, ale i ducha. Chleb odżywiający naród i podnoszący na nogi. Chleb wolności i solidarności!
Dzisiaj, tu i teraz – hic et nunc – w Święto Niepodległości Anno Domini 2016 - pożywnego chleba wypatrujemy gdzie indziej.  To oczywiste gdzie. Raczej przy ul. Wiejskiej w Warszawie, gdzie stoi gmach polskiego sejmu. To stamtąd mamy teraz prawo oczekiwać dobrego ziarna (maki) praw, które służą jednostce, rodzinie, całemu społeczeństwu.
Do wszystkich którzy w nim zasiadają z racji społecznego wyboru, mamy prawo, ale i obowiązek, wołać, by pamiętali kto ich tam delegował i w jakim celu. Mamy prawo wołać o szacunek do człowieka, dla którego stanowią prawo. Wołać o szacunek dla siebie nawzajem.
Bracia i Siostry!
Niebawem minie dokładnie 170 lat od chwili, w której nasz narodowy wieszcz, Cyprian Kamil Norwid, w swoim:
     Głosie niedawno do wychodźstwa polskiego przybyłego artysty, użył pod adresem swoich rodaków słów następujących:
nadzieja jest z prawdy, z niej doświadczenie i wytrwałość – ale i sąd jest z prawdy.
Bracia i Siostry!
W dniu, w którym Chrystus przemawia do nas językiem rzeczywistości ostatecznej, w uroczystość państwową, która przemawia do nas językiem rzeczywistości doczesnej, wspólną częścią tych dwóch wypowiedzi są dwa słowa: prawda i szacunek.
Szacunek wyraża się przede wszystkim wypowiadanym słowem, które ma moc podnosić i poniżać, leczyć i ranić.
„Życie i śmierć są w mocy języka” – uczy Księga Przysłów.
Przy jego pomocy człowiek może wielbić Boga i Ojca, nim także może przeklinać ludzi stworzonych na podobieństwo Boże.
Mówi się, że złe słowo ma moc wyrządzania potrójnej szkody: temu, kto je wypowiada, temu, kto je słyszy i temu, do kogo zostaje wypowiedziane.
Raz wypowiedziane słowo zaczyna żyć swoim życiem. Nie można go już powstrzymać. Raniąc – rani na zawsze. Okłamując – wprowadza niepokój i zamęt. Niszcząc dobre imię drugiego człowieka, pozostawia trwałą rysę na obliczu jego człowieczeństwa.
Nie możemy więc w klimacie dzisiejszego święta pominąć pytania o szacunek dla narodu. Szacunek tych, których naród wybrał, po to, by wyrabiali zaczyn chleba dla tegoż narodu.
Niech alegorycznie oznacza on trud stanowienia prawa. Efektem ma być dobrobyt społeczny, szczęśliwy naród. Dziękujemy szczególnie za niektóre owoce tego trudu. Zwłaszcza te dotyczące spraw społecznych, rodziny.
Dziękujemy, ze świadomością, że zaspokojenie potrzeb każdego obywatela zawsze okupione jest żmudną pracą, niekoniecznie docenioną przez wszystkich.
My, obywatele Polski żyjący na Górnym Śląsku spodziewamy się ustawy o metropolii i ustawy o ograniczeniu handlu w niedzielę. Podzielamy również oczekiwania przedsiębiorców, oczekiwania nowych, sprzyjających przedsiębiorczości regulacji dotyczących podatków, a właściwie ich kompleksowego i stabilnego uregulowania. Oczekujemy, podzielamy oczekiwania, wspieramy.
Czego jednak najbardziej tym oczekiwaniom potrzeba?
Nie ulega wątpliwości: to trudna i bolesna refleksja, ale konieczna. Potrzebny jest przełom. I to nie jest za duże słowo.  Przełom na poziomie etyki i kultury, wtórnie na poziomie polityki, gospodarki, trwałych regulacji na linii państwo-obywatel!
Prawda tej wypowiedzi ma swe korzenie w czymś głębszym, w etycznym doświadczeniu ojczyzny. Bo nie ma ojczyzny tam, gdzie człowiek nie szanuje człowieka; gdzie współobywatel nie szanuje współobywatela tej samej ojczyzny, chociaż innej partii.
Wracam do Norwida mówiącego do rodaków, tak, jak mnie dzisiaj dane jest mówić do was. Wieszcz stwierdził:
Ojczyzna to zbiorowy obowiązek (...) to moralne zjednoczenie,
bez którego partyi nawet nie ma –
bez którego partie są jak bandy lub koczowiska polemiczne,
których ogniem niezgoda, a rzeczywistością dym wyrazów.
Dym wyrazów to bardzo dosadne określenie… W świecie, w którym słowa tracą swoje znaczenia, a mowa nie przestaje być źródłem nieporozumień, myśląc o etycznym doświadczeniu ojczyzny, nie możemy zapomnieć, że nie ma ojczyzny tam, gdzie człowiek nie szanuje człowieka...
Bracia i Siostry!
Czy w naszej ojczyźnie szanuje się człowieka? Każdy widzi jak jest.. I jest szacunek i jest jego brak, znaczący deficyt...Chcę więc dzisiaj podkreślić to, co najważniejsze, to, co absolutnie nie powinno umknąć naszej uwadze, to czego nie możemy się bać wypowiedzieć!
Brak wzajemnego szacunku jest dziś największym zagrożeniem naszej ojczyzny…
Brak wzajemnego szacunku tworzy i umacnia irracjonalne podziały. Prawdziwie irracjonalne!
Podziały, których nawet wołanie o miłość ojczyzny i o dobro wspólne nie potrafi zlikwidować, przywołując do rozsądku tych, którzy je tworzą.
Drodzy w Chrystusie!
Człowiek, aby realizować się w pełni, musi mieć rodzinę, dom i ojczyznę.    Jeśli jej nie ma – jeszcze albo już - musi ją zyskać, albo od - zyskać.
    Drodzy!
Cały nasz kraj jest przedmiotem naszej troski i modlitwy, trzeba wszak ubezpieczać jej przyszłość w opiekuńczych dłoniach Bożej Opatrzności (sama świątynia nie wystarczy!) i w mądrym, pełnym szacunku dla drugich, działaniu obywateli tego kraju.
Niech to przesłanie przenika nasze świętowanie Uroczystości Niepodległej Polski. Chleb niepodległości zawsze smakuje dobrze. Nawet jeśli czekając na niego trzeba poczuć głód. Ale kiedy już niepodległość staje się faktem, obowiązkiem jest dbałość o jej stan; dziś trzeba go wyrażać szacunkiem do współobywateli tej samej ojczyzny, którą patetycznie nazywamy Matką! A wszystkie jej dzieci oczekują i potrzebują szacunku! Amen.

Arcybiskup

SylwetkaNauczanieKalendarium
kalendarium

POCZTA ELEKTRONICZNA

Nowa poczta

Historia Archidiecezji

historyczna

Galeria

galeria3

Proces Beatyfikacyjny

machaw08

Kalendarz wydarzeń

Instytucje

Duszpasterstwa

Ruchy i stowarzyszenia

Media