Got 0 bytes response, method=default Response decode error Abp Skworc: Deus scit

katedra

Abp Skworc: Deus scit

Dnia 14 lipca 2016r., kiedy ks. Adam Łapuszek odszedł do domu Ojca, czytaliśmy fragment z Księgi Proroka Izajasza, który zapewnia: „Ścieżka sprawiedliwego jest prosta... A ostatnie zdanie niosło pełne nadziei przesłanie: „Ożyją twoi umarli, zmartwychwstaną, obudzą się i krzykną z radością spoczywający w prochu…”
Czytaliśmy też Ewangelię o Jezusie, cichym i pokornego serca, który wołał: „Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię”. Autor tych słów mówił też, że jest łagodny i pokorny sercem oraz zapewniał, że Jego jarzmo „jest słodkie a brzemię lekkie” (por. Mt 11,28-30).
 Przyjdźcie do Mnie wszyscy… Może zmarły ks. Adam czytając te słowa, sam syty życia, umęczony chorobą prosił Pana, aby mógł ostatecznie i na zawsze przyjść do Niego? Tego nie wiemy, bo w relacjach między Bogiem a człowiekiem jest strefa intymności. Dla innych niedostępna. Bardziej dostępny jest fakt, że wiele lat wcześniej usłyszał wołanie Jezusa z Nazaretu – Pójdź za Mną..
Czy powołanie do naśladowania, jakie Jezus zostawia, ostatecznie nas wszystkich dotyczy, jest lekkie; czy naśladowanie Go jest łatwe? Wiemy, że nie. Tę prawdę poznawał również Zmarły, kiedy odkrywał kolejne odsłony swego powołania i życia, a zwłaszcza prawdę o tym, że ostatecznie słodkie jarzmo przyjmuje postać krzyża, który prawdziwy Jego uczeń bierze codziennie na swoje braki, aby naśladować Mistrza.
Zmarły ks. Adam był konsekwentny w tym naśladowaniu i przyjmowaniu krzyża, bo co dzień ponawiał krzyżową ofiarę Chrystusa, z którą wierzący kapłan się identyfikuje, aby ostatecznie wypowiedzieć: „wykonało się”…Wykonało się kapłańskie życie, którym ewangelizując budował wspólnotę Kościoła!
Bracia i Siostry!
Jest moim pasterskim obowiązkiem podziękować ks. Adamowi w imieniu Kościoła katowickiego za jego wierną służbę sprawie ewangelii na placówkach, na które go posyłali kościelni przełożeni. A placówki były po społecznie trudne, czy inaczej mówiąc wymagające i to pod każdym wglądem: materialnym i duszpasterskim.
Pierwszą placówką proboszczowską, która została powierzona jego duszpasterskiej trosce była parafia Podwyższenia Krzyża św. w Mysłowicach. To parafia dwóch kościołów, jakby paralelnego duszpasterstwa, ze skromnym zapleczem parafialno-duszpasterskim. Tam u Matki Bożej Mysłowickiej ks. Adam posługiwał 9 lat (w 1994 został mianowany administratorem, a w 1996 proboszczem, gdzie pełnił również funkcję kapelana w areszcie śledczym).
 W roku 2003 został proboszczem w parafii św. Floriana w Orzepowicach, gdzie parafia miała za sobą trudne budowanie kościoła a niejako przed sobą budowanie Kościoła Żywego, wspólnoty parafialnej! W tej parafii pracował lat 13 aż do dnia 14 lipca br., kiedy do końca spełniał swoje obowiązki. W przeddzień śmierci był na Nabożeństwie Fatimskim i jak Dobry Pasterz, pobłogosławił na końcu swoich parafian!  
W czasie trwającej choroby intensywną formą jego duszpasterstwa była modlitwa cierpieniem; bo skoro przychodzi - zostaje nam dane i zadane - jako materia, tworzywo i od nas zależy, co z nim zrobimy. Ksiądz Adam przemieniał je w modlitwę, w modlitwę apostolstwa i ewangelizacji.
Drodzy!
Niedawno temu (6 lipca) odbyła się pielgrzymka Apostolstwa Chorych na Jasną Górę. Pielgrzymka wspólnoty, która z cierpienia, choroby, starości uczyniła narzędzie ewangelizacji, apostołowania, wypraszania Bożych darów w konkretnych intencjach. W tym roku miałem łaskę przewodniczenia tej modlitwie; w czasie homilii powiedziałem m.in.: ...że życie pełne cierpienia, „bezproduktywności”, bez działania i zawodowej pracy, nie jest pozbawione sensu, więcej – ono w tajemniczy sposób niesie w sobie jego nadmiar, tak, że chorzy stają się „niezastąpionymi pośrednikami w zbawieniu świata”. Chorzy modląc się i ofiarując cierpienie czynią to nie tylko dla własnego oczyszczenia i uświęcenia, ale otwierają się na cały Kościół, duchowo go wspierając i budując. Chorzy są filarami podtrzymującymi duchowo Kościół!
Słowa te odnoszę do ks. Adama, gdyż jestem przekonany, że nasz Zmarły - człowiek cichy i serca pokornego - uczynił ze swojej nieuleczalnej choroby narzędzie duszpasterskiego oddziaływania, budowania i działania...Jestem przekonany, że na długo pozostanie w pamięci swoich parafian, w ich modlitwie. A Jego posługa w Orzepowicach niejako będzie po Bożemu owocowała.
Bracia i Siostry!
Jezus z Nazaretu, jedyny Odkupiciel Człowieka - podlegał prawu kenozy, ogołocenia... Na ostatnim etapie życia wszystko zostało Mu odebrane, nawet dobre imię i ubranie. Podobny proces kenozy dokonuje się w życiu każdego z nas: zostają nam odebrane osoby i rzeczy; osoby, które kochaliśmy; rzeczy, do których byliśmy przywiązani. Ostatecznie sprawdza się biblijne stwierdzenie o tym, iż nadzy na ten świat przyszliśmy i nadzy z niego odchodzimy.
Proces kenozy, ogołocenia dotknął ks. Adama na tym etapie kapłańskiego życia, nazwijmy go umownie czasem przedemerytalnym, kiedy to wielu intensywnie myśli o zabezpieczeniu się na czas emerytury i na starość. Realizm życia każe nam pytać: a wiadomo czy będzie?  Deus scit...
My nie wiemy, więc nie warto się aż tak ubezpieczać i zabezpieczać, bo przyszłość przed nami zakryta i nie wiemy, kiedy, ani w jakich okolicznościach zostaniemy powołani do Domu Ojca, gdzie mieszkań wiele. Ks. Adam został powołany w 62 roku życia, w 37 roku swojej kapłańskiej posługi. Został ogołocony, bo w parafii posługiwania brak cmentarza, wiec wraca do swojej rodzinnej parafii, w której spędził swoją młodość. Ochrzczony był w kościele św. Franciszka w Bielsku-Białej – Wapienicy 17 października 1954. To tam usłyszał słowa: „Adamie…ja ciebie chrzczę w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego”. To wtedy bezdźwięcznie przy chrzcielnicy wybrzmiał nad nim głos Ojca: to jest mój syn umiłowany, który będzie posłany, aby świadczyć o moim Synu umiłowanym!
Drogi ks. Adamie,
Świadczyłeś o Synu umiłowanym Ojca przez 37 długich lat... które składają się z miesięcy, dni i godzin. Starałeś się bardzo o to, by Kościół ukazywał miłosierne oblicze Ojca. Czyniłeś to zwłaszcza, jako kapelan szpitala i duszpasterz Aresztu Śledczego. Dlatego, że wszystkie twoje działania były wypełnione Bożą treścią; zasłużyłeś by usłyszeć słowa: „sługo dobry i wierny, wejdź do radości twojego Pana”. Do Domu Ojca - gdzie mieszkań wiele. W tym przypuszczeniu utwierdza mnie świadectwo jednego z księży dekanatu Golejów, do którego należała parafia Orzepowice. Napisał o tobie tak:
Żył Kościołem – interesowało go to, co dzieje się w Kościele, co było widać podczas spotkań dekanalnych, gdy żywo dyskutował na różne tematy. Był bardzo gorliwy, jako proboszcz, był zatroskany o najdrobniejsze sprawy parafii, nawet o drobiazgowe wypełnianie obowiązków. Nigdy nie skarżył się, nie narzekał. Bardzo zależało mu na dobru duchowym parafian, na ich zbawieniu – to wydaje się takie oczywiste, ale on to bardzo podkreślał...Będzie nam go brakowało...”(ks.E.F)
Drodzy Bracia i Siostry!
Przed laty byłem w Rosji, aby odwiedzać pracujących tam księży archidiecezji katowickiej. Wtedy ówczesny biskup katolicki w Moskwie arcybiskup Tadeusz Kondrusiewicz wskazał, że warto pojechać do Nowej Jerozolimy, położonej na wschód od Moskwy, na tej samej długości geograficznej. W tej miejscowości wybudowano zespól klasztorny a w nim replikę bazyliki Grobu Pańskiego, bo rosyjskie Prawosławie uważało, powinno mieć u siebie, blisko swoją Jerozolimę. Rzeczywiście na miejscu zobaczyłem replikę bazyliki, cały klasztorny zespół, wtedy działające jeszcze, jako muzeum ateizmu. Bazylika była wiernym obrazem tej znanej z Jerozolimy, a kopuła zbudowana z samych okien. Od wielkich u podstawy, po najmniejsze na samym szczycie. Pytam więc przewodniczkę, o tę kopułę zbudowaną z okien. Odpowiedziała: „Ty świaszczennik – ksiądz, nie wiesz, że to obraz Domu Ojca, a te okna, to okna z tego domu, gdzie mieszkań wiele...”
Drodzy!
Pewnie teraz ks. Adam stoi w oknie Domu Ojca i patrzy na swoje życie, na dom rodzinny w Wyrach, na Szkolę Podstawową im. Janka Krasickiego, na Liceum Ogólnokształcące im. Karola Miarki w Mikołowie, na budynek Śląskiego Seminarium Duchownego w Krakowie, na kościół w Tarnowskich Górach gdzie przyjął święcenia diakonatu. Na katedrę, gdzie bp Herbert Bednorz 3 kwietnia 1980r udzielił mu święceń prezbiteratu. Spogląda na miejsca swojej posługi. A są to parafie: Ducha Świętego w Chorzowie, Najświętszego Serca Pana Jezusa w Bielsku-Białej, Trójcy Przenajświętszej w Chełmie Śląskim. Szpitale na terenie parafii Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny w Katowicach, gdzie pełnił posługę kapelana. Na parafię Krzyża Świętego w Mysłowicach i Świętego Floriana w Rybniku – Orzepowicach…i wiele innych miejsc, z którymi był związany. Patrzy i wspomina osoby, które w swoim ziemskim pielgrzymowaniu spotkał.
I dziękuje nam wszystkim, że jesteśmy z nim w tej godzinie najważniejszej zmiany w życiu człowieka, przejścia z życia do życia przez próg śmierci. On już ma tę zmianę za sobą. Wszak „życie ludzkie zmienia się, ale się nie kończy”. Ta najważniejsza zmiana przed nami... Kiedy nastąpi? Deus scit… Bóg wie… My nie wiemy, wiemy jednak, że na pewno nastąpi...Przygotujmy się do niej, jak to czynił ks. Adam, kiedy odczytywał kolejne sygnały. Kiedy w ciszy serca mówił fiat Bożej woli.
Uczmy się takiej postawy zachęceni świadectwem życia ks. Adama i słowami Ewangelii: „Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię” . Niech w czasie tej Eucharystii – Chrystus nas pokrzepi na życie i na wieczność! Amen.

Arcybiskup

SylwetkaNauczanieKalendarium
kalendarium

POCZTA ELEKTRONICZNA

Nowa poczta

Historia Archidiecezji

historyczna

Galeria

galeria3

Proces Beatyfikacyjny

machaw08

Kalendarz wydarzeń

Instytucje

Duszpasterstwa

Ruchy i stowarzyszenia

Media