Got 0 bytes response, method=default Response decode error Abp Skworc: Miejcie odwagę…, tracić życie dla Chrystusa.

katedra

Abp Skworc: Miejcie odwagę…, tracić życie dla Chrystusa.

Homilia Arcybiskupa Katowickiego.
Admissio alumnów V roku WŚSD w Katowicach
13 listopada 2015 roku

W dzień waszego „admissio” słyszeliśmy w liturgii słowa piękny tekst z Księgi Mądrości, który nie stracił nic ze swej aktualności. Mówi on przede wszystkim to, że Boga można poznać patrząc na „ogień, wiatr, powietrze chyże, gwiazdy dokoła, wodę burzliwą lub światła niebieskie”. Świat urzeka swoim pięknem, które jest odblaskiem piękna Boga, Władcy i Twórcy piękności. Moc i działanie żywiołów tak wprawia w podziw, że odkrywa się i stwierdza: „o ile potężniejszy jest Ten, kto je uczynił”.
Niestety, ci którzy w poszukiwaniu Boga zatrzymali się na urzeczeniu i podziwie wobec rzeczy i spraw widzialnych tego świata, nie przestąpili progu poznania ich Twórcy. Autor Księgi Mądrości nazywa ich lapidarnie i mocno - głupimi, i to z natury. I być może ta głupota sprawia, że autor natchniony ich nieco usprawiedliwia – „ci jednak na mniejszą zasługują naganę, bo wprawdzie błądzą, ale Boga szukają i pragną Go znaleźć”. Są jednak winni, ponieważ „jeśli zdobyli się na tyle wiedzy, by móc ogarnąć wszechświat, jakże nie mogli rychlej znaleźć jego Pana?”.
Naturalną cechą człowieka jest poznawanie Boga z wielkości i piękna stworzeń. Ostatecznie jednak dramat niewiary i wiary – poznania Boga, rozgrywa się w ludzkim sercu, które powinno dać odpowiedź na Boże zaproszenie do spotkania.
Mówię dziś do was o tym, ponieważ obrzęd admissio nie jest tylko aktem dopuszczenia was do kolejnego etapu na drodze do święceń diakonatu i prezbiteratu. Ad – missio to w pewnym sensie posłanie was do świata, ukazanie wam szerokiej panoramy przeszłości i teraźniejszości, abyście w przyszłości, w dniu waszych święceń, wiedzieli dokąd i do kogo posyła was Bóg przez posługę Kościoła.
Żyjemy w świecie wielkich kontrastów, o których mówi nam ze zdwojoną siłą chociażby dramat uchodźców, którzy przybywają do Europy Zachodniej. Żyjemy w świecie, w którym wciąż oddaje się kult rzeczom i zjawiskom, a neguje lub oddala od siebie tajemnicę Boga. Żyjemy w świecie, w którym zdaje się gasnąć wiara, choć jej mocnego światła wciąż nie brakuje, lecz jakby się od nas oddala, płonąc intensywniej już poza Europą.
Pomyślmy o „naszemu podwórku”. II Synod jest wspólnotowym myśleniem refleksją nad sytuacją wiary u nas; tu i teraz. Pomyślcie i wy o waszych rówieśnikach, o waszych środowiskach lokalnych. Jak wiele w nich Boga? Chęci szukania Go? Poznawania i spotykania? Liczenia się Z Bogiem, Jego wolą? „Niebiosa głoszą chwałę Boga, dzieło rąk Jego obwieszcza nieboskłon”, ale czy chwałą Boga jest żyjący dzisiaj człowiek?
W tym kontekście warto przemyśleć uwagi, jakie papież Franciszek zawarł w p. 116 encykliki Laudato si. Stwierdził m.in., że istnieje przerost antropocentryzmu a nieodpowiednia prezentacja antropologii chrześcijańskiej doprowadziła do promocji błędnego przekonania na temat relacji człowieka ze światem.
By wejść w ten świat o zachwianych relacjach względem dobra wspólnego i więzi społecznych, zostać do niego posłanym, musicie być przygotowani. Admissio jest kolejnym etapem na tej drodze. Kościół oczekuje od was, że przez ten ostatni moment waszego przygotowania do święceń jeszcze bardziej, mocniej przylgniecie do Boga, jeszcze bardziej i mocniej będziecie Go szukać na klęczkach i podczas studium, w posłudze miłości miłosiernej, apostolskiej gorliwości, w chęci poznawania świata, tego najbliższego i dalszego, z wszystkimi jego radościami i nadziejami, ze smutkami i trwogami.
Będzie to świat czasów ostatecznych, o których coraz wyraźniej słychać w liturgii słowa kończącego się roku liturgicznego. Dziś Jezus przywołuje symbolikę Noego, Lota i ich czasów – „Jak działo się za dni Noego, tak będzie również za dni Syna Człowieczego: jedli i pili, żenili się i za mąż wychodziły aż do dnia, kiedy Noe wszedł do arki; nagle przyszedł potop i wygubił wszystkich. Podobnie jak działo się za czasów Lota: jedli i pili, kupowali i sprzedawali, sadzili i budowali, lecz w dniu, kiedy Lot wyszedł z Sodomy, spadł z nieba deszcz ognia i siarki i wygubił wszystkich; tak samo będzie w dniu, kiedy Syn Człowieczy się objawi”. Drodzy Bracia!
Żyjemy w adwencie dziejów oczekując przyjścia Pana. A my jako Jego słudzy powinniśmy być czujni, czuwający i gotowi, by wyjść na spotkanie z Bogiem, kiedy do drzwi naszego świata zapuka. Musimy być czujni, czuwający, gotowi. Niech więc obca wam będzie wszelkie lenistwo, duchowa i fizyczna niesprawność. Strzeżcie się uśpienia waszej uwagi, by obrzęd admissio nie stał się dla was zachętą do lekceważenia ostatniej prostej waszej seminaryjnej historii. Właśnie teraz nadchodzi czas szlifowania diamentu powołania, który został wam powierzony, aby zalśnił czystym blaskiem w dniu waszych święceń.
Zyskujecie dziś przed Bogiem niezwykłych patronów waszego admissio. Pierwszym jest św. Stanisław Kostka, wspominany kiedyś w liturgii Kościoła 13 listopada..
Drugim patronem, a raczej kolejnymi patronami waszego admissio są tak zwani Bracia Polscy, czyli święci męczennicy z Międzyrzecza: Benedykt, Jan, Mateusz, Izaak i Krystyn. Stworzyli tam pewno jedną z pierwszych benedyktyńskich pustelni – otoczeni pogańskim jeszcze światem, z którego później narodziła się chrześcijańska Polska. W mroku tamtych czasów byli światłem wiary w Boga wbrew tym, którzy jeszcze wierzyli w bóstwa otaczających żywiołów. I wy takimi będziecie – głęboko w to ufamy – ponieważ świat aż tak bardzo nie zmienił się od tamtego czasu. Więcej, zdaje się do niego powracać, czego symptomem jest coraz powszechniejsze wtórne pogaństwo ludzi. Benedyktyni byli i są ludźmi modlitwy i pracy, apostolstwa, ewangelizacji, niesienia światła wiary i budowniczymi cywilizacji, kultury opartej na chrześcijańskich wartościach. I wy takimi bądźcie, do takich zadań się przygotowujcie.
Św. Brunon opisuje męczeństwo braci, jako pieczęć ich świętego życia. W swej relacji dodaje jednak bardzo mądre treści, jak ta, że „przez męczeństwo człowiek zrzuca wielki ciężar narastających grzechów, które nosi”.
Jan Paweł II mówił w Gorzowie w tym kontekście o męczeństwie codziennym, „białym”, kiedy kropla po kropli oddaje się swoje życie Bogu i ludziom. I wy musicie się stawać takimi męczennikami, już teraz i kiedyś w kapłaństwie Jezusa Chrystusa. Autor „Żywota Pięciu Braci Męczenników” używa pięknej metafory rany. Otóż pięciu męczenników to jakby pięć ran Ukrzyżowanego, ceny naszego zbawienia.
Bracia, obyśmy wszyscy stawali się takimi ranami Pana; Jego otwarciem się na grzeszników, ubogich, poszukujących, a nawet głupich z natury, znakami Jego miłosierdzia.
Miejcie odwagę – jak męczennicy z Międzyrzecza, jak nasz sługa Boży ks. Jan Macha, tracić życie dla Chrystusa, aby je zachować. Taka jest wasza misja; taka jest nasza misja! Amen  
   

Arcybiskup

SylwetkaNauczanieKalendarium
kalendarium

POCZTA ELEKTRONICZNA

Nowa poczta

Historia Archidiecezji

historyczna

Galeria

galeria3

Proces Beatyfikacyjny

machaw08

Kalendarz wydarzeń

Instytucje

Duszpasterstwa

Ruchy i stowarzyszenia

Media