Got 0 bytes response, method=default Response decode error Abp Skworc: Miłość, co na śmierć nie umiera

katedra

Abp Skworc: Miłość, co na śmierć nie umiera

Homilia  wygłoszona podczas pielgrzymki młodzieży archidiecezji katowickiej
Zabawa 22 listopada 2014 roku

Kogo przyjechaliście zobaczyć? „Proroka w miękkie szaty odzianego?” Nie. Karolina należała do tych, którzy nic nie znaczyli w oczach potęg tego świata. Była prostą, wiejską dziewczyną, pochodzącą z ubogiej rodziny, która na swoje utrzymanie pracowała w pocie czoła.
A jeśli Karolina była prorokiem, to tylko ze względu na Chrystusa, którego głosiła słowem i przykładem, pouczeniem, wygłaszanym swym rówieśnikom pod starą gruszą; dorosłym podczas spotkań w domu Kózków; chorym, których przygotowywała na spotkanie z kapłanem i Jezusem przychodzącym w sakramentach świętych.
Była prorokiem, kiedy modliła się podczas pracy w polu i kiedy z niego wracała, w drodze do kościoła i do domu, co zwany był „Kościółkiem”. Jak Jan Chrzciciel wskazywała na Jezusa, jak Jan Chrzciciel i tylu innych świadków wiary złożyła w końcu najwyższej wartości świadectwo – swoje życie.
Najczęściej postrzega się Karolinę właśnie przez ten pryzmat listopadowego dnia, kiedy do drzwi zapukał rosyjski żołnierz, kiedy wziął ją – jak wojenną zdobycz - do lasu. Mając poczucie swojej godności nie pozwoliła się traktować jak rzecz; a ratując się przed gwałtem ucieczką, przyjmowała kolejne ciosy szablą, aż straciła życie.
Karolina jednak traciła swoje życie codziennie, traciła je dla Chrystusa i bliźnich. Dlatego nazywano ją „aniołem”, „pierwszą duszą do nieba” i „chłopskim doktorem wiary”.
Karolinę można i nawet trzeba nazywać prorokiem, bo na kilkadziesiąt lat przed Soborem Watykańskim II, który przywrócił Kościołowi apostolskie zaangażowanie świeckich, ona spełniała rolę duchowego lidera, współpracownika ks. proboszcza Władysława Mendrali, który poznał się na jej wierze i wiedzy religijnej i nie wahał się powierzać troski o życie duchowe swych młodszych parafian.
Na długo przed coraz aktywniejszym zaangażowaniem kobiet w życie Kościoła, ona przecierała szlaki pokazując, że właśnie kobieta może aktywnie uczestniczyć w budowaniu Chrystusowego Ciała, w przywoływaniu pełni królestwa Bożego.
Modlitwa, praca, umiłowanie czystości, a wszystko to włączone w apostolstwo prostej, jasnej, sensownej i nadającej sens życiu wiary.
Tak trzeba potrzeć na Karolinę i tego od niej się uczyć, zwłaszcza dzisiaj, kiedy tak wiele i tak wieloma środkami można zrobić dla Ewangelii. Karolina nimi nie dysponowała, korzystała natomiast ze środków wtedy dostępnych: z bogatej prasy i literatury religijnej, żeby prosto, do serca i rozumu, mówić ludziom o Bogu.
A wy drodzy młodzi katowiccy diecezjanie? W waszych rękach nie tylko stare środki jak prasa, radio czy telewizja, cały wirtualny świat może stać się narzędziem i przestrzenią głoszenia Ewangelii.
Najważniejszy jednak jest przekaz, którym musicie uczynić wasze codziennie życie. Tak, jak robiła to Karolina. Nic bowiem nie zastąpi siły osobowego świadectwa, nic – ani środki masowego przekazu, ani strony internetowe, portale społecznościowe, esemesy czy mejle. To życie w komunii z Bogiem naprawdę przyciąga i to ono jest pierwsze w hierarchii oddziaływania na siebie i bliźnich.
Trzeba jednak formacji, duchowego wzrostu naszej wiary, ponieważ „z pustego nawet Salomon nie naleje”. I znów Karolina może być dla nas krzepiącym przykładem. Przede wszystkim jej modlitwa, codzienna, wierna, wyrażana słowem i śpiewem, włączająca w przestrzeń Bożej obecności także innych. Potem zdobywanie wiedzy religijnej dzięki czytanym książkom, artykułom prasowym… Jakże wiele dzisiaj macie pomocy, żeby rozwijać swoją wiarę, znajomość Bożych spraw! Taką pomocą są bez wątpienia parafialne grupy Ruchu Światło-Życie; KSM-u; wszelkie inne formy wolontariatu..  
Korzystajcie z tych możliwości, a jeśli ich nie ma, to przecież Ty może być dobrym zaczynem powstania w parafii wspólnoty młodych, choćby tylko doraźnie działającej w perspektywie roku 2016!
We wspólnocie potraficie obronić nadzieję, która w was jest, przed tym, co ją wyśmiewają bądź atakują, bądź domagają się od was jej uzasadnienia.
Karolina starała się, by cały czas przebywać niejako przed obliczem Boga, jakby stale przed Najświętszym Sakramentem, w postawie adoracji. Tego brakuje w życiu wielu ochrzczonych, którzy stają przed Bogiem okazyjnie, którym trudno wytrzymać jedną godzinę na niedzielnej Mszy św., którzy wiarę sprowadzili do rytuału a przykazania do przytłaczającego ciężaru, którzy stracili radość wiary.
Mam nadzieję, że przyjechaliście tu także po to, by cieszyć się wiarą błogosławionej Karoliny, bliskością Jezusa, nowością Jego Ewangelii.
I mam nadzieję, że będziecie radosnymi świadkami Pana, kiedy wrócicie do siebie. I staniecie się jak ona wolontariuszami Bożej sprawy…
Jest w tutejszym kościele kaplica niewinnych ofiar przemocy i jest obok świątyni pomnik „Przejście” dedykowany ofiarom wypadków drogowych. Tak wiele przerwanych, po ludzku patrząc, linii życia, które tutaj odnajdują swoją ciągłość, które tutaj ukazują się jako wciąż aktualne, choć w innej, Bożej przestrzeni i w innym, Bożym czasie.
Kiedy saduceusze pytają Jezusa o zmartwychwstanie, słyszą słowa: „Bóg nie jest Bogiem umarłych, lecz żywych”, a ci, którzy odeszli i są z Bogiem w wieczności „są równi aniołom i są dziećmi Bożymi”.
Zabawa to sanktuarium wiary, nadziei, miłości i radości. To świadek miłości większej od śmierci, a mówiąc językiem poezji „miłości, co na śmierć nie umiera” (ks. Jan Twardowski).
Przypomina o tym i św. Jan w Apokalipsie przekazując nam wizję dwóch świadków Boga, zamordowanych, lecz po trzech i pół dnia ożywionych przez Pana i zabranych w szczęśliwą wieczność. Coś podobnego spełniło się w życiu Karoliny. Była świadkiem Boga. Została zamordowana 18 listopada 1914 roku, a jej ciało znaleziono dopiero kilka tygodni później niedaleko rodzinnego domu. W dniu narodzin do wieczności Chrystus powiedział jej: „wstąp tutaj”. Wstąp do nieba. Kościół potwierdził to ustami Jana Pawła II 10 czerwca 1987 roku ogłaszając tę córkę polskiej wsi błogosławioną, czyli szczęśliwą. Jej świadectwo staje się coraz bardziej widzialne i słyszalne do; bł. Karolina robi karierę, staje się gwiazdą Ewangelizacji…
Lecz nade wszystko staje się pomocą dla was, którzy zmagacie się z trudnościami wiary, bycia w Kościele, powołania do ewangelizacji i do świętości.
Bóg był dla Karoliny skałą, miejscem schronienia, domem, do którego wróciła. Bóg i dla nas jest opoką, jak śpiewamy w dzisiejszym psalmie:
On moje ręce zaprawia do walki,
moje palce do bitwy.
On mocą i warownią moją,
osłoną moją i moim wybawcą”.   
Niech Pan, Bóg żywych i żyjących, wspiera was – jak wspierał Karolinę – w codziennym zmaganiu o wierność i pozwala zawsze być po jasnej stronie mocy Bożej, której wam stale udziela.        
    Drodzy! Reprezentujecie tu młodzież archidiecezji katowickiej – jest was wielu… Niech spotkanie z Karolina – tu na jej ojcowiźnie – także w Tajemnicy Świętych obcowania - zmobilizuje was – do mówienia o Niej – waszym rówieśnikom..
Więc piszcie esemsy, mejle itd. i dajcie świadectwo, że warto się spotkać z Karoliną, z gwiazdą Ewangelizacji, bo Jej imię – to właściwie program na sensowne życie; na uczenie się „miłości, co na śmierć nie umiera” .

Arcybiskup

SylwetkaNauczanieKalendarium
kalendarium

POCZTA ELEKTRONICZNA

Nowa poczta

Historia Archidiecezji

historyczna

Galeria

galeria3

Proces Beatyfikacyjny

machaw08

Kalendarz wydarzeń

Instytucje

Duszpasterstwa

Ruchy i stowarzyszenia

Media