Got 0 bytes response, method=default Response decode error Abp Skworc: Uczeń Jezusa, który pragnie mieć udział w Jego kapłaństwie, musi być z wyboru i miłości nomadą.

katedra

Jest wiele podobieństw między ostatnią wspólną wędrówką Eliasza i Elizeusza a drogą, którą powołani przemierzają z Chrystusem.
Pierwsze z podobieństw odkrywa się już w osobach uczestniczących w decydującym o życiu marszu.
Eliasz – wyrosły w tradycji patrystycznej – to odważny prorok i przyjaciel Boga. Żył w obecności Boga i w milczeniu kontemplował Jego obecność, wstawiał się za swoim ludem i odważnie ogłaszał Bożą wolę, bronił praw Boga i występował w obronie ubogich przeciw możnym tego świata (por. 1 Krl 18-19)” (VC, 84). Elizeusz został wybrany na ucznia Eliasza i stał się, po odejściu mistrza, jego spektakularnym następcą. Dzisiejsza scena ukazuje ujmującą wytrwałość ucznia, który ani na krok nie opuszcza swego nauczyciela i składa zobowiązującą deklarację: „na życie Pana i na twoje życie: nie opuszczę cię”.
Prawdziwie uczniem jest się wyłącznie w bliskości nauczyciela, bo tylko wówczas można czerpać z duchowego skarbca wiedzy i doświadczenia mistrza. Tylko wówczas można go obserwować i naśladować to, co się widzi i słyszy. Elizeusza nie opuszcza wytrwałość i cierpliwość. W końcu cnoty te zostają wynagrodzone: otrzymuje „dwie części ducha” wielkiego proroka, symbolizowane przez płaszcz Eliasza, który opada z nieba, kiedy prorok na ognistym rydwanie zaprzężonym do ognistych rumaków zostaje wzięty do Boga.
Podobnie ma się rzecz z powołanym i Jezusem, Mistrzem z Nazaretu. Oczywiście skala jest zupełnie inna. Powołany już nie wędruje za prorokiem, choćby największym, ale za królem proroków i Tym, którego oni zapowiadali. Jak niegdyś apostołowie, idziecie, drodzy alumni, za i z Jezusem, który pierwszy was wybrał, powołał i przeznaczył na to, abyście szli i owoc przynosili. Tym owocem jest świętość będąca uczestnictwem, udziałem w świętości samego Boga. Tym owocem jest świętość, która – mamy taką nadzieję – przybierze konkretny kształt w kapłaństwie. By jednak tak się stało konieczna jest wytrwałość ucznia, konieczna jest stała bliskość z nauczycielem, przebywanie z Nim, słuchanie Go i naśladowanie.
Eliasz wystawiał wytrwałość Elizeusza na próbę, podobnie czyni Chrystus wypróbowując waszą i naszą wolę pójścia za Nim, dokądkolwiek idzie. Jeśli powołany pragnie mieć udział w Chrystusowym kapłaństwie, niejako otrzymać „dwie części ducha” swego Mistrza, musi być wierny Mistrzowi aż do końca. Elizeusz nie przestał być prorokiem po spektakularnym wniebowzięciu Eliasza. Otrzymał bowiem dar jego ducha. Apostołowie nie rozpierzchli się po wniebowstąpieniu Chrystusa. Pan posłał im od Ojca Ducha Świętego, który dał im moc, aby szli i głosili ewangelię wszelkiemu stworzeniu. Podobnie i wy, bracia alumni obu katowickich seminariów, idziecie z Chrystusem, który was nigdy nie opuści, co nie wyklucza subiektywnego poczucia opuszczenia i samotności. Pan będzie z wami przez Ojca i swego Ducha. Bądźcie jednak i wy wytrwali i wierni!
Drugie podobieństwo między Eliaszem i Elizeuszem a sytuacją waszego życia kryje się w słowie „iść”. W czytaniu z II Księgi Królewskiej wiele razy pada to słowo w różnych odcieniach semantycznych. Opis z pierwszego czytania jest bardzo dynamiczny. Pełno w nim ruchu, bo sytuacja jest dynamiczna. Podobnie ma się rzecz w życiu powołanego, o czym sami się przekonujecie.. Powołanie to zaproszenie do drogi, do wędrowania, do przekraczania siebie tak dalece, że w rezultacie przebywania z Mistrzem, uczeń ma się stać jak jego Mistrz. Kapłan ma się stać drugim Chrystusem! W życiu powołanego nie ma więc miejsca na stagnację, lenistwo, nieróbstwo albo – jak to wiele razy z naciskiem podkreśla papież Franciszek – duchową acedię. W życiu powołanego nie ma miejsca na oglądanie się wstecz, przed czym przestrzegał Jezus tych, którzy przykładają rękę do pługa! Na poszukiwanie, jakby się tu ustawić w życiu, jak osiągnąć w ramach kapłaństwa miłą i małą stabilizację albo sukces czy władzę. Uczeń Jezusa, który pragnie mieć udział w Jego kapłaństwie, musi być z wyboru i miłości nomadą, który – jak Syn Człowieczy – nie ma gdzie głowy złożyć, a ziemi ma tyle, ile pod stopami, dopokąd idzie… Jeśli ta wizja cię przeraża, albo – jest w opozycji do twojej wizji urządzenia się w kapłaństwie – to trzeba się zastanowić czy nie– iść -  inną drogą, bo Kościół – od tej prorockiej wizji posługi kapłańskiej nie odstąpi; nigdy!  
Formacja przyszłego kapłana, podobnie jak i przyszłego proroka, odbywa się – również w okresie wakacji - w ścisłej bliskości z Mistrzem, który jako pierwszy ocenia uczynki swego wychowanka. Dlatego tak mocno podkreśla Chrystus, by uczniowie nie wykonywali uczynków pobożnych, więc modlitwy, postu i jałmużny, przed ludźmi, aby ich widzieli i co gorsza – za to chwalili, lecz przed Bogiem, w skrytości, dyskrecji, w pokorze.
Strzeżcie się – mówi Jezus do swoich uczniów – abyście uczynków pobożnych nie wykonywali dla ludzkiej pochwały i uznania. Bo wówczas okażą się fałszywe, nie będą bowiem naśladowaniem Mistrza, lecz kiepskim aktorstwem, szukaniem siebie, będą objawem pychy, która zniszczyła gorliwość faryzeuszy. Jezus przestrzega też swoich uczniów przed obłudą, która ubiera się w szatę fałszywego smutku – nie bądźcie ponurzy…
Uczeń Pana jest człowiekiem radości, humoru, ponieważ przyjął i uwierzył dobrej nowinie o zbawieniu i tę radosną nowinę pragnie głosić, kiedy przyjedzie jego czas.
„Radość Ewangelii napełnia serce i całe życie tych, którzy spotykają się z Jezusem. Ci, którzy pozwalają, żeby ich zbawił, zostają wyzwoleni od grzechu, od smutku, od wewnętrznej pustki, od izolacji. Z Jezusem Chrystusem radość zawsze rodzi się i odradza”, natomiast „kiedy życie wewnętrzne zamyka się we własnych interesach, nie ma już miejsca dla innych, nie liczą się ubodzy, nie słucha się już więcej głosu Bożego, nie doświadcza się słodkiej radości z Jego miłości, zanika entuzjazm czynienia dobra”. (EG 1-2).

Drodzy Bracia!
Żyli w obecności Boga i w milczeniu kontemplowali Jego obecność, wstawiali się za swoim ludem i odważnie ogłaszali Bożą wolę, bronili praw Boga i występowali w obronie ubogich przeciw możnym tego świata – kapłani rocznika święceń 1939 roku – a wśród nich – S.B. ks. Jan Macha i ks. Józef Kurpas.
Dziś w tej przestrzeni sakralnej wspominamy ich promitto, które miało swoje logiczne konsekwencje, różne ale ostatecznie w obu przypadkach, opromienione blaskiem świętości.
Tą Eucharystią dziękujemy za ich życie i służbę Kościołowi. Szczególnie za S.B. ks. Jana, którego Bożą Opatrzność stawia na drogach naszego życia. Dziękujemy za braterską lekcję jego szlachetnego życiorysu, który spada na nas z góry – po latach - jak płaszcz Eliasza.
A na końcu – możesz bracie prosić – używając słów dzisiejszego I czytania – aby – dwie części jego ducha – przeszły na ciebie...
Trudno takiej prośbie – odmówić duchowego wsparcia –a zatem razem z wszystkimi moderatorami proszę i wołam - niech Bóg da wam na czas wakacji i na zawsze:
stałość w wierze, radość w nadziei oraz gorliwość w pełnieniu uczynków miłości i miłosierdzia.  

Arcybiskup

SylwetkaNauczanieKalendarium
kalendarium

POCZTA ELEKTRONICZNA

Nowa poczta

Historia Archidiecezji

historyczna

Galeria

galeria3

Proces Beatyfikacyjny

machaw08

Kalendarz wydarzeń

Instytucje

Duszpasterstwa

Ruchy i stowarzyszenia

Media