Got 0 bytes response, method=default Response decode error Abp Skworc: Idźcie wspólną drogą…, trwajcie w przymierzu Miłości!

katedra

1. Toczy sie historia ludzi i człowieka; a w nią wpisuje się historia zbawienia, którą można wyjaśniać – określić - różnymi słowami – kluczami. Jednym z takich słów jest powołanie.
Na początku Bóg powołał do istnienia świat i człowieka. Było to powołanie nie tylko do życia doczesnego, ale i wiecznego. Jednak pierwsi rodzice nieposłuszeństwem odrzucili dar Bożego wezwania, ale nie uczynił tego Bóg. Spośród narodów, które rozeszły się po całej ziemi, wybrał lud Izraela. W tym narodzie zaś powoływał sędziów i proroków, a kiedy nadeszła pełnia czasów powołał Maryję na Matkę swojego Syna, który przyniósł człowiekowi to, co tak lekkomyślnie na początku odrzucił – powołanie do życia w królestwie Ojca. Bo tak Bóg świat – człowieka umiłował, że Syna swego dał!
Naszą uwagę zatrzymuje dziś jedno z wielu powołań, jakie dokonało się w dziejach Izraela – wybór Elizeusza na następcę Eliasza. Zajmujący się uprawą roli Elizeusz porzuca na wezwanie Eliasza ziemię i rodzinę, aby stać się sługą jednego z największych proroków i przejąć po nim niejako misję ukazywania innym Boga jako Jedynego. Znamienna jest historia z życia Elizeusza, kiedy przybywa do niego trędowaty wódz wojska syryjskiego Naaman. Prorok nakazuje mu obmyć się siedem razy w Jordanie I zapewnia go, iż wówczas skóra zniszczona trądem stanie się zdrowa. Po wahaniach Naaman wypełnia polecenie. Staje się zdrowy, ale najważniejsze jest uczynione wyznanie: „Oto przekonałem się, że na całej ziemi nie ma Boga poza Izraelem!” (2 Krl 5,15). 2. Na tym właśnie polegała i polega misja prorocka – ukazywać innym Boga i do Niego prowadzić - nawet a może przede wszystkim prostymi środkami. Jan Paweł II tak charakteryzował istotę bycia prorokiem: „Prawdziwe proroctwo ma swój początek w Bogu, w przyjaźni z Nim, w uważnym wsłuchiwaniu się w Jego słowa w różnych sytuacjach dziejowych. Prorok czuje w sercu żarliwe umiłowanie świętości Boga i dlatego wysłuchawszy Jego słów w dialogu modlitwy, głosi je swoim życiem, słowem i czynami, występując jako rzecznik Boga przeciw złu i grzechowi. Prorockie świadectwo wymaga nieustannego i gorliwego poszukiwania woli Bożej, wielkodusznego trwania w kościelnej komunii, której nigdy nie może zabraknąć oraz praktyki duchowego rozeznawania i umiłowania prawdy. Świadectwo to wyraża się także przez piętnowanie wszystkiego, co sprzeciwia się woli Bożej, oraz przez poszukiwanie nowych dróg realizacji Ewangelii w historii, w dążeniu do Królestwa Bożego” (VC 84). 3. Nowej drogi realizacji Ewangelii poszukiwał o. Józef Kentenich, założyciel ruchu szensztackiego. W akcie założycielskim rodzącej się wspólnoty zanotował: „Nie to, co wielkie i większe, ale właśnie to, co największe powinno stać się przedmiotem naszych ambitnych starań”.
Czyż w tych słowach nie wybrzmiewa owo największe powołanie, jakim Bóg obdarzył każdego z nas?
Czyż nie słychać w nim i tego, co można nazwać prorockim świadectwem poszukiwania woli Bożej, trwania w kościelnej komunii, odrzucania wszystkiego, co Bogu się sprzeciwia i szukania zagubionego człowieka, by głosić mu słowo życia? Zamiarem Założyciela i całego ruchu jest urzeczywistnianie idei nowego człowieka w nowym społeczeństwie. W świetle dziejów zbawienia chodzi tu o to, aby każdy człowiek i cała ludzkość zaczęła żyć światłem paschy Chrystusa, który odnowił nasze człowieczeństwo i otwarł nam drogę do budowania świata nowych – zbawionych ludzi, posłusznych Ojcu we wszystkim.
Wiemy, że powołani do tego zadania doświadczają cierpienia, odrzucenia, lekceważenia, a nawet śmierci. Wielu powołanych oddało swoje życie, ponieważ ich „ambicją” nie było to, co wielkie i większe, ale największe, ta jedyna i najważniejsza cząstka, której nic i nikt nie mógł im odebrać. Mówi o tym dzisiejszy psalm: „Pan moim dziedzictwem i przeznaczeniem, to On mój los zabezpiecza” (Ps 16,2a).
W ubiegłym stuleciu, podobnie jak w innych epokach dziejów, wielu mężczyzn i kobiet, duchownych i świeckich, dało świadectwo o Chrystusie Panu, składając dar z własnego życia. Wielka ich rzesza – chroniąc się w katakumbach przed prześladowaniami reżimów totalitarnych lub przed przemocą, zmagając się z trudnościami, jakie stawiano ich działalności misyjnej, służbie ubogim, opiece nad chorymi i odrzuconymi – przeżyła i przeżywa swoje oddanie Bogu przez długotrwałe i heroicznie znoszone cierpienie, a często przez przelanie własnej krwi, upodobniwszy się całkowicie do ukrzyżowanego Chrystusa (por. VC 85).
Drogę cierpienia przeszedł także o. Józef, aresztowany przez zaślepionych nazizmem rodaków, wywieziony do obozu koncentracyjnego w Dachau, gdzie tylu powołanych na proroków – duchownych zostało umęczonych za wiarę i ukazywanie innym Boga.
Znamienne, że dzisiejszą uroczystość 100-lecia Ruchu - przeżywamy we wspomnienie bł. bp. Michała Kozala, więzionego i zabitego zastrzykiem fenolu w Dachau. Do wszystkich tych, którzy tam oddali swoje życie, którzy ocaleli można odnieść słowa św. Jana Pawła II wypowiedzianych na beatyfikacji bp. Kozala: „Tę miłość, którą Chrystus mu objawił, biskup Kozal przyjął w całej pełni jej wymagań. Nie cofnął się nawet przed tym najtrudniejszym: «Miłujcie waszych nieprzyjaciół» (Mt 5, 44). Niech będzie jednym jeszcze patronem naszych trudnych czasów, pełnych napięcia, nieprzyjaźni i konfliktów. Niech razem z o. Józefem -  będzie wobec współczesnych i przyszłych pokoleń świadkiem tego, jak wielka jest moc łaski Pana naszego Jezusa Chrystusa – Tego, który «do końca umiłował»” (Homilia z 14 czerwca 1987 roku, Warszawa).
Powołani, którzy wierni kroczyli za Powołującym, mogli tak pięknie żyć i złożyć równie piękne świadectwo, ponieważ zawsze stawiali sobie Pana przed oczy, On był po ich prawicy, nic więc nie mogło ich zachwiać, nic odłączyć od miłości Bożej (por. Ps 16,7-8).    Bracia i Siostry!
4. W dzisiejszej ewangelii, Chrystus wskazuje nam, jak mamy postępować – nie tylko w mowie: „Niech wasza mowa będzie: Tak, tak; nie, nie. A co nadto jest, od Złego pochodzi” (Mt 5,37).
Każdy powołany doświadcza trudu mówienia tak tak, nie nie. Siła jego przekonywania innych do Boga wynika z Bożej łaski, ale i wierności słowom i wezwaniom.
Komentarzem do dzisiejszej Ewangelii jest słynny wiersz Zbigniewa Herberta “Kołatka”. Brzmi tak:

Są tacy którzy w głowie
hodują ogrody
a włosy ich są ścieżkami
do miast słonecznych i białych

łatwo im pisać
zamykają oczy
a już z czoła spływają
ławice obrazów

moja wyobraźnia
to kawałek deski
a za cały instrument
mam drewniany patyk

uderzam w deskę
a ona mi odpowiada
tak – tak
nie – nie
    
Bracia i  Siostry!
I kiedy dzisiaj więcej jest takich, którym niekiedy chora lub zdeprawowana wyobraźnia podpowiada różne chore wizje, wprowadzane nawet w życie całych społeczeństw, potrzeba powołanych proroków, potrzeba ich suchego poematu moralisty, ich ewangelicznego z ducha tak tak, nie nie.
Potrzeba ludzi, którzy ukażą innym, zwłaszcza błądzącym to, co pochodzi od Boga, co jest z Boga. Potrzeba świadków, którzy będą uczyć innych słuchać woli Bożej i w ten sposób kształtować w starym człowieku – nowego, na wzór Chrystusa.
Życzę, aby Ruch Szensztacki spełniał te oczekiwania – na miarę czasów nowej ewangelizacji. Życzę również apostolskiego zapału i niesłabnącej nadziei w służbie rodziny, aby była Miłością wielka. Idzcie wspólną drogą, a wpatrzeni w Maryję, trwajcie w przymierzu Miłości!       

Arcybiskup

SylwetkaNauczanieKalendarium
kalendarium

POCZTA ELEKTRONICZNA

Nowa poczta

Historia Archidiecezji

historyczna

Galeria

galeria3

Proces Beatyfikacyjny

machaw08

Kalendarz wydarzeń

Instytucje

Duszpasterstwa

Ruchy i stowarzyszenia

Media