Got 0 bytes response, method=default Response decode error Abp Skworc: Głos Maksymiliana Kolbe trwa

katedra

Umiłowani, Bracia i Siostry!

1.    W imieniu nas wszystkich tu zgromadzonych składam szczere Bóg zapłać biskupowi Kościoła bielsko-żywieckiego Tadeuszowi za to, że nas tu gromadzi od ponad 20 lat na modlitwie. A jest nią ofiara Jezusa Chrystusa Ukrzyżowanego i Zmartwychwstałego, tu uobecniamy jego mękę i śmierć. W tym szczególnym miejscu On jest punktem odniesienia – jest wschodzącym Słońcem historii, Sędzią każdego człowieka i całej ludzkości. To On właśnie – jako Tryumfujący - kieruje nasze myśli ku nowej ziemi i ku nowemu niebu; gdzie śmierci nie będzie, ni żałoby,. ni płaczu, a Bóg – Miłość otrze z człowieczych oczu wszelką łzę...
Dlatego głosimy tu z mocą Chrystusa Ukrzyżowanego i Zmartwychwstałego oraz sprawujemy Jego ofiarę. I wspominamy wszystkich, którzy tu cierpieli i oddali swoje życie, wśród nich: karmelitanka Teresa Benedykta od Krzyża – w świecie Edith Stein; franciszkanin Maksymilian Kolbe, których losy wpisały się na stałe w historię tego obozu. I po dziś dzień – nie tylko jako święci Kościoła - inspirują do działań w imię Boga, który jest Miłością.
Pozwólcie, że przypomnę, że dwa lata po beatyfikacji polskiego męczennika z Oświęcimia - 19 października 1973 roku - kilkanaście niemieckich stowarzyszeń katolickich, powołało Dzieło im. Maksymiliana Kolbego, aby przyczynić się do pojednania obu narodów przez wszechstronną pomoc i wsparcie dla byłych ofiar obozów koncentracyjnych. Z przyczyn naturalnych Dzieło kończy już swoja działalność, za którą wyrażamy wdzięczność Bożej Opatrzności. Pewnie potrzebne jest jakieś całościowe opracowanie 40-letniej działalności Dzieła, choć w liczbach i statystykach nie da się ująć duchowej przestrzeni przebaczenia, pojednania i budowania mostów między narodami.
    Dzieło znajduje swoją kontynuację w Fundacja Maksymiliana Kolbego, założonej w 2007 roku przez katolików polskich i niemieckich przy wsparciu episkopatów obydwu krajów. Jak głosi preambuła Fundacji, „pragnie przyczyniać się ona do budowania zgody w Europie w ten sposób, żeby praktycznie dało się odczuć nowe współżycie pokojowe”. Zapewnia, że w swej działalności będzie się kierowała słowami św. Pawła z Listu do Koryntian: „Albowiem w Chrystusie Bóg jednał ze sobą świat, nie poczytując ludziom ich grzechów, nam zaś przekazując słowa jednania... W imię Chrystusa prosimy: pojednajcie się ze sobą” (2Kor 5, 19-20).
    Od powstania Fundacja organizuje spotkania właśnie tu w Oświęcimiu, aby przede wszystkim młodych ze zwaśnionych krajów Europy konfrontować z tym, co opisuje jedno słowo „Auschwitz”; aby im ukazywać, że przebaczenie i pojednania są trudne, ale nie są niemożliwe. Dziś są również z nami, aby się modlić i szukać ciągle nowych motywów i sił do podejmowania dzieła pojednania. Serdecznie ich tu witamy i pozdrawiamy, na czele a arcybiskupem L. Schick, wiceprzewodniczącym Fundacji.

Bracia i Siostry!
2.    Jakie słowa słychać w tej ciemnej dolinie ludzkiej historii? Jedni będą słyszeć wołanie cierpiącego sługi Boga: „Boże mój, Boże, czemuś mnie opuścił?” Inni: „Pan jest moim pasterzem, chociażbym przechodził przez ciemną dolinę, nie będę się lękał…”.
W tym miejscu, jak na innych miejscach kaźni, słuchać oba wołania wyrażające pełne bólu napięcie między Bogiem ukrytym, jakby nieobecnym i Bogiem objawiającym się, obecnym nawet w najciemniejszej dolinie ludzkiego życia.
Bóg ukrył się, żeby świat było widać // gdyby się ukazał to sam byłby tylko // miłość której nie widać nie zasłania sobą… - pisał ks. Jan Twardowski.
W tej poetyckiej optyce można też dopowiedzieć, że Bóg ukrył się, żeby człowieka było widać… Jakiego człowieka? Liturgia dnia dzisiejszego nie pozostawia wątpliwości – człowieka świętego. Świętego Maksymiliana Marię Kolbego, franciszkanina, kapłana, męczennika…
Auschwitz odsłania tylko część prawdy o tym człowieku, część może najważniejszą, najpiękniejszą, ale nie mówi przecież wszystkiego, nie ukazuje całej drogi od narodzin aż do bramy obozu, aż do wejścia do bunkra, aż do śmierci za brata. Dlatego nie możemy odnosić dziś do świętego Maksymiliana wyłącznie słów I czytania z Księgi Mądrości. Owszem, Bóg doświadczył go jak złoto w tyglu, jego odejście poczytano za unicestwienie; w ludzkim rozumieniu doznał kaźni... Maksymilian jawi się dziś przed nami przede wszystkim w świetle Ewangelii, jako uczeń Chrystusa, uczeń wybrany i umiłowany; przyjaciel, któremu Pan powierza największe tajemnice, któremu powierza samego Siebie.

Jezus wybrał Maksymiliana na swego przyjaciela… pieczęcią tego wyboru była śmierć krzyżowa, w której Chrystus oddał życie za swych przyjaciół – nikt nie ma większej miłości… A jednak uczeń może być jak mistrz jego. Dostrzegamy to w osobie świętego Maksymiliana. Wybór, którego dokonał w Auschwitz, był konsekwencją wyboru Chrystusa, miłości do Niego, pójścia za Nim i naśladowania Go, aż do śmierci. „Do tej ostatecznej ofiary gotował się Maksymilian, idąc za Chrystusem od najmłodszych lat swego życia. Przenikała go od początku wielka miłość do Chrystusa i pragnienie męczeństwa. Ta miłość, to pragnienie szły z nim przez wszystkie miejsca kapłańskiego posługiwania w Polsce, a także w Japonii” (Jan Paweł II, Homilia kanonizacyjna, 1982).
Wybór dokonany w Auschwitz był konsekwencją wyboru fundamentalnego, ale i wierności temuż wyborowi. Maksymilian pozostał wierny swemu Mistrzowi aż do końca. Nie jest to postawa, którą dziś chętnie się naśladuje, także w kontekście wiary. A przecież nie wystarczy tak zwany „wybór fundamentalny”, by wejść do Królestwa Bożego, jeśli owej podstawowej decyzji przeczą konkretne czyny, jeśli rozmijają się z konstytucja Królestwa Bożego i Dobrą Nowiną.

 

 


Prev Next »

Arcybiskup

SylwetkaNauczanieKalendarium
kalendarium

POCZTA ELEKTRONICZNA

Nowa poczta

Historia Archidiecezji

historyczna

Galeria

galeria3

Proces Beatyfikacyjny

machaw08

Kalendarz wydarzeń

Instytucje

Duszpasterstwa

Ruchy i stowarzyszenia

Media