Got 0 bytes response, method=default Response decode error Abp Skworc: "Wartości decydują o tym, kim jest człowiek"

katedra

Wartości decydują o tym, kim jest człowiek. Te słowa kard. A. Hlonda są impulsem do dzisiejszych rozważań w świetle Bożego słowa. Człowiek od początku żył w sferze wartości, którą ukształtował Bóg. Kiedy stwarzał świat, widział, że wszystko, co uczynił, było dobre. Wartość dobra była znamieniem stworzonego kosmosu, jak i samego człowieka. Gdy ten uległ pokusie – podszeptom złego - będziecie jako bogowie - sfera wartości zmieniła się. Obok dobra pojawiło się zło. Obok życia – śmierć. Od tej pory żyjemy w sferze wartości i anty-wartości; jesteśmy jednak kierowani Bożym tchnieniem, głosem sumienia, by pierwsze wybierać, drugich unikać.

1. Pejzaż wartości
Nauka o wartościach mówi, że nasze istnienie dzieje się w określonym pejzażu aksjologicznym, w określonym pejzażu wartości, który oparty jest na przeciwieństwach: dobra i zła, piękna i brzydoty, sprawiedliwości i niesprawiedliwości, świętości i grzechu. By odnaleźć się w tym pejzażu, trzeba kierować się właściwą hierarchią wartości, tak by osiągnąć życie w harmonii, w której współistnieją wszystkie rodzaje wartości, od najniższych po najwyższe. Karol Wojtyła pisał: „wartości duchowe, jakkolwiek obiektywnie wyższe, są poniekąd słabsze od wartości materialnych, niższych obiektywnie. Człowiek mocniej, bardziej bezpośrednio odczuwa to, co materialne, to, co podpada pod zmysły i przynosi zadowolenie. Tym właśnie tłumaczy się siła wartości materialnych w człowieku jako podmiocie – ich siła subiektywna. Wartości duchowe nie mają takiej siły bezpośredniej, nie zdobywają człowieka z taką łatwością i nie przyciągają z taką mocą. Dlatego w konflikcie z wartościami materialnymi, zmysłowymi, często ponoszą klęskę. Klęska taka, to klęska człowieka, właśnie bowiem wartości duchowe, moralne, stanowią o jego doskonałości” („Elementarz etyczny”, Lublin 1983, s. 76). 2. Przeciw pokusie zstępowania
Sztuką życia, którą od początku wskazywało chrześcijaństwo, jest odpowiedni wybór wartości, tak by niższe nigdy nie przesłoniły wyższych, lecz były jedynie stopniem do osiągania dobra płynącego w ostatecznej konsekwencji od samego Boga. Stąd tak mocne wołanie Jezusa, by szukać zawsze tego, co w górze, co opiera się zniszczeniu przez mole i rdzę, co jest wiecznotrwałe.
Wołanie Chrystusa ponowił święty Paweł zachęcając, by życie kierować ku Bogu. W dzisiejszych, ale przecież i w minionych, czasach człowiek jest kuszony, by ten kierunek odwracać, by skupiać się na tym, co sięga granicy horyzontu, zapominając, iż za nim istnieje wieczność. Doświadczenie ludzkie uczy, iż pożądanie „rzeczy” opanowuje serce, a człowiek staje się niewolnikiem posiadania i używania, nie bacząc na własną godność, na bliźniego, na dobro społeczeństwa, na samego Boga. Jest to pożądanie zwodnicze, bo nigdy nie nasycone (por. JP II, Płock, 7 czerwca 1991).
Tymczasem aktualne jest pytanie Jezusa: ”Cóż za korzyść odniesie człowiek, choćby cały świat zyskał, a na swej duszy szkodę poniósł”.(Mt 12,26).
 Wielu jednak ryzykuje odrzucenie wartości moralnych, duchowych, a przede wszystkim wartości sakralnych; ryzykuje „uszkodzenie” duszy, co jest klęską człowieka, jego skarłowaceniem i degradacją. Pokusie zstępowania, chrześcijaństwo przeciwstawia nakaz wstępowania, wartościom materialnym – wartości ducha. To jest jedyna droga rozwoju każdego z nas, wypełnienia Bożego planu i realizacji naszego powołania.
I chociaż zasady te odnosimy przede wszystkim do człowieka jako jednostki; możemy je też aplikować do społeczeństwa i państwa, tym bardziej, że ostatnio przetoczyła się w mediach dyskusja na temat źródeł prawa.
Temat nie nowy, a także mocno obecny w nauczaniu Sługi Bożego Augusta Hlonda. W liście „O chrześcijańskie zasady życia państwowego” (1932 r) pisał:
państwo jest od Boga, ale nie jest Bogiem, a więc nie jest źródłem prawa..., nie stwarza moralności ani nie ustanawia jej normy...
Przyrodzone prawo moralne i dekalog obowiązują państwo w tej samej mierze, co jednostkę i rodzinę...
Państwo nie ma wiec mocy uprawiania nieetycznych czynów, czyli zło nie staje się moralne i dozwolone przez to, że się go dopuszcza Państwo...
Najbardziej stanowczo odrzuca też Kościół zasadę, że polityka w ogóle stoi poza dziedziną praw moralnych. To niczym nie uzasadnione uroszczenie jest sprzeczne z podstawowym pojęciem o Państwie, wprowadza samowolę do życia publicznego i zmienia w piekło wzniosłą instytucję Państwa, stworzoną dla dobra i pomyślności ludzi. Bo jakimże udręczeniem stałoby się życie ludów, gdyby prawo moralne przestało obowiązywać w dziedzinie państwowej! Czy rządy, hołdujące tej teorii, mogłyby się odwoływać do sumienia obywateli w imię jakiegoś autorytetu moralnego? Prawem stałaby się siła, bo moralna pustka w polityce prowadzi zawsze do polityki gwałtu”.

3. Miłość jest największa
W dzisiejszych czytaniach mszalnych, zwłaszcza we fragmencie Pierwszej Księgi Królewskiej i w Ewangelii, wartością nadrzędną wydaje się życie doczesne, wszak ono wszystko inne warunkuje. Eliasz wyprasza łaskę wskrzeszenia chłopca, syna niewiasty, która przyjęła proroka na czas wielkiego głodu. Jezus wskrzesza jedynego syna wdowy z Nain, wzruszony jej żałobą i świadomością losu, jaki wdowa musi znosić w narodzie izraelskim. Bóg pochyla się nad maluczkimi. Czyni to z miłości, która jest większą wartością niż życie. Miłość dała nam życie i nieustannie daje, podtrzymując nas w istnieniu, miłość do życia nas przywraca i ofiaruje wieczność. W ten sposób działa Bóg.
Bracia i Siostry!
I to jest też droga człowieka, droga Kościoła. By kierować się w swym działaniu zawsze wartościami większymi niż życie, a do nich należy miłość, z nich zaś największa jest miłość. Kard. Ratiznger napisał, że kogo Bóg kocha, ten nigdy nie umiera. Tak stara się też działać Kościół naśladując Chrystusa, który z miłości składa swoje życie doczesne, aby dać człowiekowi życie wieczne. Tak też stara się postępować wierzący, który miłuje Boga z całego serca, a bliźniego swego, jak siebie samego.
Tę zasadę odnosił kard. A. Hlond do życia społecznego, kiedy w 1946 roku pisał:
Życie polskie należy uleczyć z nienawiści...W życiu prywatnym i społecznym nienawiść jest siłą rozsadzającą i niszczącą, której katolikowi posługiwać się nie wolno...Naczelnym prawem Chrystusowym jest miłość wzajemna, która nikomu ani żadnej sprawie nie szkodzi, a nawet ludzi różnych zapatrywań zbliża i prowadzi do zgody... Przyszła Polska – to społeczność ludu, w której całkowitej jednomyślności poglądów wprawdzie nie będzie, ale w której jak najprędzej nastąpić musi bratanie i twórcze pogodzenie się co do istotnych zasad współżycia i ich urzeczywistnienia”. Jakże aktualne słowa, mimo iż od ich napisania upłynęło blisko 50 lat. Tak jest ze słowami proroka, a kard. A. Hlond prorokiem był, że mają wartość ponadczasową.

Bracia i Siostry!
Pamiętać trzeba, że droga miłości jest drogą ku wartościom najwyższym, ku samego Bogu. Jest drogą właściwą, słuszną i jedyną. Powodowany taką miłością święty Paweł – o czym sam mówi – głosił Ewangelię, a wraz z nią hierarchię wartości, którymi przyszli wierzący mieli się kierować. Paweł stał się apostołem Chrystusa, ale też apostołem wartości dających człowiekowi prawdziwe, nieprzemijające dobro.

4. Czerpać z dobrych wzorów
Jaki jest współczesny pejzaż wartości, w którym żyjemy? Człowiek wiary musi odnaleźć w nim właściwy porządek, ład, który pomoże kierować swoimi myślami, słowami i czynami. Ten ład, porządek, można odczytać jedynie w komunii z Bogiem i we wsłuchaniu się w głos sumienia. Nie jesteśmy pozbawieni światła z wysoka, które wskazuje drogę! Nie jesteśmy zdani na siebie. Mamy przewodnika, którym jest sam Chrystus, mamy świętych, co za Nim poszli; jest wśród nich kandydat na ołtarze – Sługa Boże August Hlond.
Świadkowie wartości nieprzemijających żyją też wśród nas. Dlatego nasz wybór może i musi być zdecydowany, ponieważ mamy się na kim oprzeć, mamy się na kim wzorować, jak to w łańcuchu pokoleń bywa.. Na pewno – wzorem dla Prymasa Tysiąclecia był kard. August Hlond. Warto o tym wspomnieć, bo w bieżącym roku przypada 60 rocznica wydania przez polskich biskupów listu – memoriału do ówczesnych władz, w którym mocno zabrzmiały słowa: „Podobnie, gdyby postawiono nas wobec alternatywy: albo poddanie jurysdykcji kościelnej, albo osobista ofiara – wahać się nie będziemy. Pójdziemy za głosem apostolskiego naszego powołania i kapłańskiego sumienia, idąc z wewnętrznym spokojem i świadomością, że do prześladowania nie daliśmy najmniejszego powodu, że cierpienie staje się naszym udziałem nie za co innego, lecz za sprawę Chrystusa i Chrystusowego Kościoła. Rzeczy Bożych na ołtarzach Cezara składać nam nie wolno. Non possumus”.
Wiemy, że ów list – memoriał stał się jedną z przyczyn aresztowania Prymasa Tysiąclecia i prześladowania Kościoła w Polsce aż do pamiętnego roku 1989 r. Boża Opatrzność sprawiła, że te doświadczenia Prymasowi Hlondowi zostały zaoszczędzone.

Bracia i Siostry!
Mając tak licznych świadków, wiemy, kogo mamy naśladować; wiemy, za kim się mamy opowiadać; wiemy również, że mamy jeszcze prawo do sprzeciwu sumienia.
KKK naucza: „Obywatel nie jest zobowiązany w sumieniu do przestrzegania zarządzeń władz cywilnych, jeśli są sprzeczne z wymogami porządku moralnego, z podstawowymi prawami osób lub wskazaniami Ewangelii”( KKK 2242).  
Nie wyważajmy więc nieraz otwartych drzwi, sięgajmy do skarbca świętości Kościoła. Są w nim sprawdzone metody postępowania, kierowania się wartościami wyższymi, które ostatecznie są osobowe, wszak ich źródłem jest Bóg i dlatego w trosce o nie najważniejsza jest relacja z Chrystusem.
Zwyciężajmy w Nim i przez Niego, pamiętając, że wartości duchowe, moralne, stanowią o doskonałości człowieka; kształtują jego doczesność i zapowiadają przyszłość.
Tak, Wartości decydują o tym, kim jest człowiek.

  

Arcybiskup

SylwetkaNauczanieKalendarium
kalendarium

POCZTA ELEKTRONICZNA

Nowa poczta

Historia Archidiecezji

historyczna

Galeria

galeria3

Proces Beatyfikacyjny

machaw08

Kalendarz wydarzeń

Instytucje

Duszpasterstwa

Ruchy i stowarzyszenia

Media