Got 0 bytes response, method=default Response decode error Homilia na pogrzebie rodziny Perzyńskich

katedra

Drodzy Bracia i Siostry!

Pozdrawiam was, wyznawców Chrystusa Zmartwychwstałego, w tym wieczerniku w parafii Ruptawa Jego słowami: Pokój wam!
W ostatnich dniach – tu z Ruptawy – rozchodziły się hiobowe wieści o dramacie rodziny Perzyńskich, którą – jako rodzinę wielodzietną – mogłem odwiedzić w czasie niedawnej wizytacji kanonicznej.

Milknie słowik
flet puzon głośne
jak bęben nazwiska
gdy przyjdzie cierpieniu
przyglądać się z bliska
(ks. Jan Twardowski)

Umiłowani!
Są doświadczenia w naszym życiu, które po prostu odbierają oddech, tak że nie można wypowiedzieć słowa.
Jest takim doświadczeniem szczęście, które nagle nas spotyka.
Jest takim doświadczeniem zachwyt, który nie znajduje słów, by opisać ogrom wrażeń.
Jest takim doświadczenie cierpienia, kiedy ból nie pozwala wykrztusić nawet krzyku.
Jest takim doświadczeniem śmierć, zwłaszcza śmierć tragiczna, nagła, niespodziewana.
Człowiek wówczas milknie…
Na tragedię rodziny, która tak niedawno się dokonała, nie można patrzeć inaczej, jak tylko w świetle wiary. Inne światła nie pomogą, inne światła zawiodą. Tym, co zwycięża śmierć, co pokonuje rozpacz, co pozwala żyć w pokoju, którego żaden psycholog nie da, którego nie stworzą pastylki uśmierzające ból, jest wiara – całkowite oddanie siebie w ręce Boga. Innego lekarstwa nie ma.
Kiedy jednak człowiek nie może aż tak zawierzyć, potrzebuje innych, którzy będą dźwigać jego krzyż. Potrzebuje bliźnich, którzy przyjdą i będą obecni – słowem, uczynkiem, milczeniem, modlitwą.
Święty Paweł zachęcał wierzących: „jedni drugich brzemiona noście i tak wypełniajcie prawo Chrystusowe” (Ga 6,2), a prawem tym są słowa: będziesz miłował… Dlatego tu jesteśmy, z miłości.
Od wieków ten rys chrześcijańskiego współczucia, tak konkretnego jak fizyczna obecność przy zmarłych i cierpiących, pomaganie im w codziennym życiu, ten właśnie rys był znakiem rozpoznawczym wierzących w Chrystusa. Nie inaczej musi być teraz, inaczej sprzeniewierzylibyśmy się naszemu Zbawicielowi, który pierwszy nas umiłował i życie swoje oddał za nas.
Towarzyszy przez modlitwę, i to modlitwę najbardziej skuteczną, bo przez Eucharystię, w której sam Jezus ofiaruje Siebie za nas, a zwłaszcza za tych, którzy się źle mają. On sam teraz się modli, On sam nam się daje. Przychodzi w tajemnicy niezawinionego cierpienia, krzyżowej męki i śmierci. Ale przychodzi również pełen blasku i chwały, przychodzi jako zmartwychwstanie i życie. Rzucamy się w objęcia Jego miłosiernych ramion, przebitych na krzyżu i jaśniejących światłem nieba. Pamiętamy, ze kiedy przychodzi śmierć, przychodzi również Chrystus!
Jezu, ufam Tobie – to dziś nasza szczególna modlitwa. Niech pozostanie naszym wołaniem na zawsze.

   Boże,
Ty co nie chronisz od rozczarowań
nie strzeżesz od zawodu ludzkiej miłości
dajesz tak jakbyś żebrał
nie leczysz raka
karmisz głodem
nie wydajesz polisy ubezpieczającej na życie
nie układasz ran w jedwabnej poduszce
który poustawiałeś aniołów z mieczami za bramą raju
a nie dyplomatów w białych rękawiczkach
wciąż wierzę
że podnosisz nasze złamane paluchy
otwierasz nam oczy czerwone jak u królika
zapalasz światło
tłumaczysz
po drugiej stronie
każdy ma swoją daleką podróż
(ks. Jan Twardowski)
Po drugiej stronie każdy ma swoją daleką podróż… Śmierć uchyla drzwi. W perspektywie wiary w tym uchyleniu widać przyszłość, która jest. I jest wiecznością. Patrzymy dziś w jej kierunku przez drzwi uchylone śmiercią matki i dzieci.
    A tam - mała Agnieszka, Marcin – ministrant i mały misjonarz, Małgosia- z grupy Dzieci Maryi, Justyna, animatorka Dzieci Maryi i ich ofiarna matka Joanna z Domowego Kościoła Ruchu Światło-Życie.
Moi Drodzy! Niech aniołowie wiodą was do raju, niech przyjmą was męczennicy. Niech w progach domu Ojca powita was Zmartwychwstały i Jego Matka!
A my? A my – razem z Dariuszem, mężem i ojcem, i Wojciechem, synem i bratem, musimy zacząć czytać tę historię jak Ewangelię, ale od końca:

Zacznij od Zmartwychwstania
od pustego grobu
od Matki Boskiej Radosnej
zacznij od pustego grobu
od słońca
ewangelie czyta się jak hebrajskie litery
od końca
(ks. Jan Twardowski)

Umiłowani, Bracia i Siostry!
Teraz doświadczamy tajemnicy ciemnej doliny, ale doświadczamy również obecności Dobrego Pasterza, który bierze nas za rękę i chce przeprowadzić w stronę światła i zielonych łąk. Pan staje przy nas, aby nas umocnić, po to, byśmy słabym przychodzili z pociechą, której doznajemy sami od Boga. Wierzymy, że nie jesteśmy sami.
Bo odpowiedzią Boga na śmierć człowieka – na tę nieuleczalną chorobę, które ostatecznie wszyscy ulegniemy – jest zmartwychwstanie Jezusa i nasze.
Za chwilę, tuż po konsekracji, w odpowiedzi na słowa „Oto wielka tajemnica wiary” wypowiemy z wiarą:
Głosimy śmierć Twoją, Panie Jezu,
wyznajemy Twoje zmartwychwstanie
i oczekujemy Twego przyjścia w chwale
Jakże głęboki sens posiadają te słowa właśnie dziś. Jakże wymowne są i w odniesieniu do nas!?
Zmartwychwstanie Jezusa, które dzisiaj przypominamy jest rzeczywiście wielką - tajemnicą naszej wiary - jej fundamentem.
Jeśli Chrystus nie zmartwychwstał, próżna byłaby nasza wiara” – pisze św. Paweł (1 Kor 15,14). Zmartwychwstanie jest więc tajemnicą wiary, na której się ona opiera. Co więcej, na tajemnicy Zmartwychwstania Pańskiego opiera się sens życia wyznawcy Chrystusa, które powinno być głoszeniem śmierci Jego, wyznawaniem Jego zmartwychwstania i oczekiwaniem na Jego przyjście w chwale.  
Wierzyć bowiem - to wyznawać zmartwychwstanie Jezusa; mieć nadzieję - to oczekiwać na Jego powtórne przyjście; kochać  - to naśladować Jezusa, który umiłował nas aż do końca, po śmierć krzyżową.
    Do Niego mówimy:
 „Oczekujemy Twego przyjścia w chwale”
    Oto kolejne nasze zobowiązanie, jakie wypowiadamy w obliczu Zmartwychwstałego Jezusa. Zobowiązujemy się do życia w nadziei na powtórne przyjście Jezusa i nasze zbawienie. Zmartwychwstanie Jezusa jest podstawą nie tylko naszej wiary, ale i nadziei. W hymnie wielkanocnym znajdują się słowa: „Zmartwychwstał już Chrystus, Pan mój i nadzieja”.
To prawda, Jezus Zmartwychwstały jest podstawą naszej nadziei. Dzięki zmartwychwstaniu chrześcijanin nigdy nie jest człowiekiem zawiedzionej nadziei. Mogą się nie spełnić różne nadzieje wiązane z życiem ziemskim, ale nadzieja zmartwychwstania do życia wiecznego znajduje swoją gwarancję w słowach Jezusa „kto we Mnie wierzy, choćby i umarł, żyć będzie” (J 11,25) oraz w wydarzeniu Wielkiej Nocy, kiedy sam potwierdził, że jest zwycięzcą śmierci.
Dzięki zmartwychwstaniu Jezus zarzucił pomost nad otchłanią wiecznej śmierci. „Jednym końcem sięga on opuszczonego przez Boga brzegu śmierci, drugim zaś dotyka brzegu wiekuistego życia. Nie pozostaje nam nic innego jak oparcie naszych spraw na Zmartwychwstałym. Krocząc po moście wiemy, że On go zbudował i że dzięki Jego łasce została nam zaoszczędzona absolutna przepaść” (H. Urs von Balthasar).
Krocząc po kruchym moście naszego ziemskiego – wystarczy bowiem czad – zabójca życia - nie traćmy zatem nadziei; nie traćmy z oczu ostatecznego celu i sensu naszego życia, jakim jest zbawienie, życie wieczne.
    Spójrzmy na uczniów Jezusa. Kiedy rozpoznali Jezusa Zmartwychwstałego przy łamaniu chleba wstąpiła w nich nadzieja, odwaga – odkryli sens i cel swego życia i wrócili do Jerozolimy.   

Drodzy Bracia i Siostry!
W obliczu największej tajemnicy naszej wiary, wobec Chrystusa Zmartwychwstałego wypowiadamy dziś z wiarą, nadzieją i miłością nasze zobowiązania: „Głosimy śmierć Twoją, Panie Jezu, wyznajemy Twoje zmartwychwstanie i oczekujemy Twego przyjścia w chwale”.
    Wierzymy też, jak nas zapewnił się Jan w I czytaniu, że będzie nowe niebo i ziemia nowa.
„Oto przybytek Boga z ludźmi,.. i będą oni Jego ludem, a On będzie „Bogiem z nami”. I otrze z ich oczu wszelką łzę, a śmierci już odtąd nie będzie. Ani żałoby, ani krzyku, ani trudu już odtąd nie będzie, bo pierwsze rzeczy przeminęły”.    

Bracia i Siostry!
    Za chwilę – powtórzy się wydarzenie Emaus – Chrystus weźmie w ręce chleb, odmówi błogosławieństwo, połamie go i będzie nas karmił...
    Poznamy Go, otworzą się nasze serca i oczy na życie i zmartwychwstanie; On będzie Bogiem z nami i otrze każdą łzę...
    Pamiętajmy, „Krocząc po moście życia ku wieczności, wiemy, że On go zbudował i że dzięki Jego łasce została nam zaoszczędzona absolutna przepaść”; bo Bóg jest Miłością.

Arcybiskup

SylwetkaNauczanieKalendarium
kalendarium

POCZTA ELEKTRONICZNA

Nowa poczta

Historia Archidiecezji

historyczna

Galeria

galeria3

Proces Beatyfikacyjny

machaw08

Kalendarz wydarzeń

Instytucje

Duszpasterstwa

Ruchy i stowarzyszenia

Media