Got 0 bytes response, method=default Response decode error Abp Skworc: Abyście ogrzewali światłem swojej wiary, nadziei i miłości katowicki Kościół

katedra

1. Widzą Pana pobożni i prawi
Pełna prorockiego rozmachu wizja Malachiasza wydaje się nie przylegać do wydarzenia ofiarowania Jezusa w jerozolimskiej świątyni. Józef i Maryja, wmieszani w tłum, są zwykłymi Izraelitami, którzy spełniają nakaz Prawa Pańskiego. A jednak, pod powierzchnią ewangelicznej relacji, pulsuje głębia duchowego znaczenia. I dopiero w tej głębi odkrywamy, że oto Malachiasz zapowiadał właśnie ten dzień – „nagle przybędzie do swej świątyni Pan”.
Istotnie, Pan przybył nagle, ale tylko nieliczni Go rozpoznali, mimo iż był oczekiwany. W opisie św. Łukasza zaledwie dwie osoby: starzec Symeon i wdowa Anna. Tylko oni wydawali się oczekiwać pociechy Izraela, tylko oni prowadzeni przez Ducha Świętego ujrzeli zbawienie, które Bóg przygotował dla wszystkich narodów.
Któż inny mógł rozpoznać czas nawiedzenia? Św. Łukasz charakteryzuje Symeona jako człowieka prawego i pobożnego, zasłuchanego w Ducha Świętego, posłusznego Jego wezwaniu. Podobnie i prorokini Anna, więc osoba obdarzona Duchem, nie rozstawała się ze świątynią, „służąc Bogu w postach i modlitwach dniem i nocą”. A zatem rozpoznali Pana ci, którzy byli pobożni i prawi, ludzie ducha, trwający na modlitwie.

Bracia i Siostry!
Historia się powtarza i tak, jak niegdyś, i dzisiaj Pan przybywa, ale nie wszyscy Go poznają i przyjmują. Są jednak osoby, które na wzór Symeona i Anny, potrafią rozpoznać czas przyjścia. Znajdujemy je między innymi w osobach konsekrowanych, które podążając drogą rad ewangelicznych, żyjąc w posłuszeństwie Bogu, ubóstwie i czystości serca otrzymują dar widzenia Pana. Mają dar rozpoznawania. Wy do nich należycie.
Dziękujemy dziś za waszą wewnętrzną gotowość, za życie w permanentnym adwencie, w którym jesteście jak owi ewangeliczni słudzy oczekujący na przyjście swego pana.
Dziękujemy za waszą modlitwę, wznoszącą się jak kadzidło, nie tylko we wspólnotach klauzurowych, ale także w czynnych. Wszak życie tych ostatnich nie jest jedynie działaniem, służbą, pracą, apostolstwem, ale także pokornym przeżywaniem czasu w klasztornych kaplicach, w błaganiu Boga w intencjach Kościoła, pasterzy, duchowieństwa, wiernych świeckich i osób konsekrowanych.
    Tą Eucharystią dziękujemy Bogu za każdego „Symeona” i za każdą „Annę”, za mężczyzn i kobiety, którzy poszli za głosem powołania – wybrali w Jezusie Chrystusie Boga na Oblubieńca i konsekwentnie służą Mu dniem i nocą.

2. Odejść znaczy umierać, żeby żyć
W myśl hasła obecnego roku duszpasterskiego jesteśmy wezwani, by być solą ziemi. Chrystusowe słowa odnosimy dziś do braci i sióstr zakonnych, którzy je wiernie realizują, będąc rzeczywiście i w pełni solą tego świata.
Są tacy, jeśli pozostają wewnętrznie wolni, jeśli potrafią odejść od rzeczy, osób, aby poznać Jedynego. Nie chodzi tu tylko o fizyczne odejście, pozostawienie rodziców, rodzeństwa, dotychczasowego stylu życia, upodobań czy przywiązań. Chodzi również o odejście wewnętrzne – od siebie i własnego ja. W perspektywie eschatologicznej, o której mówi Malachiasz, idzie w końcu o odejście od tego świata, od życia ziemskiego ku wieczności.
Owo odchodzenie bliskie jest śmierci, obumieraniu, metafizyce pszenicznego ziarna wrzuconego w ziemię. Ten negatywny sens odejścia nigdy nie zostaje rozłączony z sensem pozytywnym. Odchodząc zawsze się ku czemuś zmierza. Ten ruch ku w życiu osób konsekrowanych wyraża się w bezgranicznym pójściu za Chrystusem, nawet w nieznane. Jest to zawsze droga do szczęścia, a dla Kościoła droga – znak, by zawsze podążać za Panem, poznawać Go, miłować i naśladować.


Prev Next »

Arcybiskup

SylwetkaNauczanieKalendarium
kalendarium

POCZTA ELEKTRONICZNA

Nowa poczta

Historia Archidiecezji

historyczna

Galeria

galeria3

Proces Beatyfikacyjny

machaw08

Kalendarz wydarzeń

Instytucje

Duszpasterstwa

Ruchy i stowarzyszenia

Media