Got 0 bytes response, method=default Response decode error Abp. Skworc: Wdzięczność, modlitwa i ofiara.

katedra

Homilia Arcybiskupa Katowickiego
na dzień 11 listopada 2012 roku, katedra.

Trzy słowa: wdzięczność, modlitwa i ofiara wypełniają dziś przestrzeń zakreśloną przez słowo Boże i historyczny kontekst obecnej chwili.

1.    Najpierw dziękujemy Bogu za naszą Ojczyznę, w której losy wpisała się ponownie 90 lat temu, nie bez trudności i przeszkód, nasza mała Ojcowizna – Śląsk. Za tamte wydarzenia, w których widzimy działanie Bożej Opatrzności, śpiewaliśmy dziękczynne Te Deum w minione dni miesiąca czerwca.
    Zaistniałe fakty polityczne potwierdziła Stolica Apostolska, tworząc – 90 lat temu, 7 listopada – Administraturę Apostolską Polskiego Śląska. Na jej czele postawiła syna ziemi śląskiej, salezjanina ks. Augusta Hlonda.
    Proces budowania nowej rzeczywistości eklezjalnej następował szybko i już w roku 1925 Stolica Apostolska mogła utworzyć Diecezję Śląską, ustanawiając jej pasterzem dotychczasowego administratora Augusta Hlonda. On to, jego następcy i współpracownicy – w ciągu niespełna 20. lat – utworzyli wszystkie potrzebne diecezji struktury: powstała kuria diecezjalna i seminarium duchowne; rozpoczęto też budowę katedry. Zadbano o szkolnictwo katolickie i katolickie media. Patrząc z blisko już stuletniej perspektywy, możemy stwierdzić, iż pasterze Kościoła na Śląsku byli „ludźmi z wizją”, którzy wśród księży i wiernych świeckich znaleźli właściwych współpracowników. Należał do nich m.in. błogosławiony ks. Emil Szramek, którego opracowanie „Śląsk jako problem socjologiczny” należy do elementarza wiedzy o Śląsku. Pozwala ono zrozumieć skąd na tej ziemi owa organiczna symbioza i pełna identyfikacja jego mieszkańców z Kościołem.
M.in. z tej racji oczekujemy, że ostateczny scenariusz wystawy w nowym Muzeum Śląskim w sposób dostateczny ukaże tę prawdę, a sama ekspozycja będzie nie tylko przypadkowym zbiorem odprysków czy peryferii historii, ale będzie przekazywała myśl o tej ziemi i jej mieszkańcach, którzy – nie bez trudności i rozczarowań ziemską Ojczyzną – tworzyli na Śląsku zagłębie pracy i modlitwy, nie szczędząc dla Polski ani powstańczej krwi, ani życia składanego w czeluściach kopalni.
    Tą Eucharystią, celebrowaną w Święto Niepodległości, dziękujemy za działanie Bożej Opatrzności, za to, że postawiła właściwych ludzi na państwowych, samorządowych i kościelnych urzędach, którzy – jak Wojciech Korfanty, Konstanty Wolny, bp August Hlond, bp Arkadiusz Lisiecki, bp Stanisław Adamski – nie wahali się stać na gruncie prawdy i dobra wspólnego, płacąc za to wysoką cenę. Bp Adamski był dwukrotnie wygnany ze swojej śląskiej diecezji: pierwszy raz – przez hitlerowskiego okupanta za jednoznaczną postawę narodową; drugi raz – w czasach komunistycznych za obronę katechezy w szkole. Trzeba dziś o tym przypominać, gdy Ministerstwo Edukacji Narodowej – przy pomocy niejednoznacznego rozporządzenia – manipuluje pozycją katechezy w polskiej szkole. Niepotrzebnie tworzy się kolejne pole konfliktu z katolickim społeczeństwem i marnuje się topniejący kapitał społecznego zaufania.

Bracia i Siostry!
2.    Spełniamy nasz obowiązek modlitwy za Polskę Anno Domini 2012. Na naszą Ojczyznę, miejsce realizacji życiowego powołania, chcemy patrzeć oczami pielgrzymów, ludzi Chrystusa w drodze do Ojczyzny Niebieskiej.
A wspominając minione 90-lecie, zanurzamy się równocześnie w „milczącą mądrość zgasłych pokoleń”.
    Wspomniany bp August Hlond, jeszcze jako administrator, w liście pasterskim na Wielki Post 1924 roku – noszącym tytuł: „O życie katolickie na Śląsku” – napisał następujące słowa:
Rozpasały się duchy także w życiu publicznym i jak gdyby w tej dziedzinie nie obowiązywały zasady chrześcijańskie, zaczęto wielokrotnie uprawiać politykę, niezależną od wszelkich praw moralnych. Toteż spotykamy tu więcej walki z przeciwnikami politycznymi, niż pracy dla ojczyzny. A jakiej walki! Mniej widzimy przykładów podporządkowania interesu partyjnego pod interes kraju; częściej patrzymy na górowanie interesów osobistych. Dla wielu ojczyzna jest po to, aby z niej korzystać. Przed słuszną i sprawiedliwą daniną, jakiej żąda, bronią się wszelkimi sposobami, a od ofiar na rzecz wspólnej macierzy stale i zręcznie się uchylają. W stosunkach społecznych panoszy się egoizm niebywały. Opieranie wszystkiego na liczbach (ekonomii), z wykluczeniem wyższych racji i względów, pogłębiło nieporozumienie między pracodawcami a klasą robotniczą. Przyszło do tego, że wobec braku głębszego nawiązania na zasadach sprawiedliwości chrześcijańskiej, walka stała się prawie jedyną formą wzajemnego oddziaływania”.

Bracia i Siostry!
Czy słowa „walka stała się prawie jedyną formą wzajemnego oddziaływania” nie są także opisem stanu relacji w III Rzeczpospolitej?! Jeśli tak jest, to w gestii ludzi dobrej woli, w gestii chrześcijan leży, aby ten stan rzeczy zmienić. Najpierw w przestrzeni języka publicznej debaty: w przestrzeni mediów i międzyludzkich relacji na wszystkich poziomach. Zgodnie z zasadą, iż przykład idzie z góry, zmiany oczekujemy przede wszystkim od tych, którzy w wyniku wyborów sprawują w naszym kraju władzę: od zasiadających w parlamencie i ponoszących odpowiedzialność za Polskę przed Bogiem i historią. Nie chodzi tylko o odpowiedzialność za jej stan ekonomiczny. Chodzi nade wszystko o duszę narodu, bo od jej kondycji wszystko zależy, również sukcesy ekonomiczne,
Głos duszy narodu wybrzmiewa w słowach poety, który ostrzega młodych:

Ale nie depczcie przeszłości ołtarzy,
Choć macie sami doskonalsze wznieść;
Na nich się jeszcze święty ogień żarzy,
I miłość ludzka stoi tam na straży,
I wy winniście im cześć! (A. Asnyk)

Winniśmy cześć pokoleniom bogatym milczącą mądrością! I z tej racji nie wolno zakłamywać historii i kpić z przeszłości nad trumnami najlepszych synów i córek naszej Ojczyzny. Trzeba natomiast dochodzić prawdy.
Trzeba też ciągle przypominać bohaterstwo polskiej, bezkrwawej rewolucji, jaką był ruch społeczny o imieniu - oznaczającym równocześnie zadanie: Solidarność! Uwzględniając czasową perspektywę, rośnie w naszym kraju drugie już pokolenie postsolidarnościowe.
    Oby to pokolenie, i wszystkie następne, wiedziało „skąd nasz ród”! Oby pamiętało, ile kosztowała wolność i pokój – dobra, które umożliwiają osiągnięcie wszelkich innych dóbr!
Oby pamiętało także o tej przestrzeni wolności, jaką stwarzał  i ciągle stwarza Kościół: „wolności, ku której wyswobodził nas Chrystus!” (Ga 5,1).

Drodzy Bracia i Siostry!
Kiedy dziś – jako Kościół i społeczeństwo - jesteśmy konfrontowani z tak wieloma trudnymi kwestiami, zwłaszcza natury moralnej, potrzebna jest wytrwała modlitwa! Chociażby taka, jaką ostatnio zanosił do Boga Kościół francuski, by: „rządzący kierowali się poczuciem wspólnego dobra społeczeństwa a nie partykularnymi żądaniami i mieli siłę słuchać wskazówek własnego sumienia, a dzieci nie były przedmiotem pragnień i konfliktów dorosłych i mogły w pełni cieszyć się miłością matki i ojca”.
Pozostaje też działanie oddolne, społeczne. Działanie aktywizujące ludzi do służby Ojczyźnie i jej racji stanu.
Polska przed 94. laty powstała z popiołów dzięki temu, że odżyła dusza narodu, karmiona słowem poety! Ożyła, bo wciąż istniały rodziny, które zachowywały miłość do niej i patriotyczny obyczaj. Odżyła, bo ludzie wychowywani byli do ofiarnego podjęcia odbudowy Ojczyzny, a słowa: Bóg, Honor, Ojczyzna – stanowiły dla nich prawdziwy program życia.

Umiłowani w Chrystusie!
3. Wreszcie trzecia myśl – płynąca z dzisiejszej Ewangelii. Wdowa z dzisiejszej Ewangelii – na wzór wdowy z Sarepty Sydońskiej – oddając wszystko, ryzykowała swoją doczesną egzystencję. Z komentarza Jezusa wynika, że mógł to być z jej strony akt desperacji, bo do skarbony „wrzuciła wszystko, co miała, całe swe utrzymanie” (Mk 12,44), ale i akt wiary oraz zaufania wobec Boga, który daje życie i sam troszczy się o potrzeby swego stworzenia.
    W ewangelicznej scenie zawarta jest głęboka teologia ofiary: sugestia, że ofiara może wiele kosztować, nawet boleć; że w ofiarniczej postawie trzeba trwać aż do granic możliwości! Oto ostateczny wniosek z dzisiejszej Ewangelii, a zarazem pouczenie, że kto chce iść drogą wyznaczoną przez Chrystusa, musi ofiarować siebie samego. Przypominał nam o tym Sługa Boży ks. Franciszek Blachnicki wzywając, byśmy „uczynili nasze życie wielkodusznym darem dla innych”. Takiej właśnie postawy oczekuje od nas Bóg w stosunku do Ojczyzny i ojcowizny, wobec wspólnoty Kościoła, i wobec niebieskiej Ojczyzny.

Niech nam to – raz jeszcze – uświadomi modlitwa poety:
Boże:

Nie sprowadzaj nas cudem na Ojczyzny łono,
........
Nasza to wielka wina, żeśmy z Twoich cudów
Nic się nie nauczyli. Na łaski bezbrzeżne
Liczyliśmy, tak pewni, jakby nam należne,
Aby nas wyręczały z Jej należnych trudów.

Za bardzośmy Ojczyznę kochali świętami.
Za bardzośmy wierzyli, że zawsze nad Wisłą
Cud będzie czekał na nas i gromy wytrysną..

I co dzień szliśmy w pobok Niej - tak jak przechodzień
Mija drzewo, a Boga w drzewie nie pamięta.
A Ojczyzna codziennie przecież była święta,
A Ona właśnie była tym cudem na co dzień.

Spraw, by wstała o własny wielki trud oparta,
Biała z naszego żaru, z naszej krwi czerwona,
By drogo kosztowała, drogo zapłacona,
Żebyśmy już wiedzieli, jak wiele jest warta... Amen!

 

 

 

Arcybiskup

SylwetkaNauczanieKalendarium
kalendarium

POCZTA ELEKTRONICZNA

Nowa poczta

Historia Archidiecezji

historyczna

Galeria

galeria3

Proces Beatyfikacyjny

machaw08

Kalendarz wydarzeń

Instytucje

Duszpasterstwa

Ruchy i stowarzyszenia

Media