Got 0 bytes response, method=default Response decode error Abp. Skworc: Zarówno przy narodzinach, jak i śmierci asystuje człowiekowi Bóg

katedra

 Homilia Arcybiskupa Katowickiego, Katedra, Dzień Zaduszny; 2012.

Dziś, we Wspomnienie Wszystkich Wiernych Zmarłych, nasze myśli biegną ku tym, którzy poprzedzili nas na drodze do wieczności.
A w tej godzinie Eucharystii, a jest ona zawsze modlitwą za żywych i zmarłych, pragnę przywołać pasterzy Kościoła katowickiego, którzy prowadzili wspólnotę Kościoła w ziemskiej wędrówce do wiecznych przeznaczeń i przed nami tworzyli duchowy klimat tej diecezji.
Niespełna 90 lat temu, bo 7 listopada 1922 roku Stolica Apostolska utworzyła Administraturę Apostolską Śląska Polskiego i na jej czele postawiła ks. Augusta Hlonda. On to wraz ze swoim współpracownikami, położył fundamenty pod diecezję katowicką i jej instytucje a w roku 1925 został pierwszym biskupem katowickim. Trudno, choćby krótko wyliczyć podejmowane przez niego dzieła duszpasterskie i administracyjne, gdyż było ich bardzo wiele. Może tylko rys maryjny: odczytał bp Hlond znaczenie piekarskiego sanktuarium i doprowadził do koronacji obrazu MB Piekarskiej. Jego współpracownik, bp pomocniczy Teofil Bromboszcz napisał o 4 – letnie posłudze bpa A. Hlonda w Katowicach lakonicznie: „zorganizował Kościół na Śląsku polskim i odnowił po czasach zamętu życie katolickie”.
W lutym 1926 bp August Hlond został mianowany arcybiskupem gnieźnieńskim i poznańskim, co było równoznaczne z tytułem prymas Polski. Jego następcą w Katowicach został Arkadiusz Lisiecki, kapłan poznańskim, znany patrolog. Kontynuował on dzieła poprzednika. W 1928 roku poświęcił śląskie seminarium duchowne w Krakowie. Odszedł do wieczności po 4 – latach posługi, umierając podczas wizytacji kanonicznej w Cieszynie.
Następcą bpa Lisieckiego, został w 1930 roku bp Stanisław Adamski, który swoją posługę biskupią – naznaczoną cierpieniem, aż dwukrotnie wygnaniem – przez władze hitlerowskie i władze komunistyczne; oraz krzyżem choroby – pełnił przez 37 lat aż do 1967 roku.
Wtedy to rządy w diecezji objął dotychczasowy bp koadiutor Herbert Bednorz, któremu diecezja zawdzięcza dzieło budownictwa sakralnego, obronę wolnej od pracy niedzieli i dzieło I Synodu diecezji katowickiej.
W pasterskim posługiwaniu wspomagali biskupów diecezjalnych biskupi pomocniczy: Teofil Bromboszcz, Juliusz Bieniek, Józef Kurpas i bp Czesław Domin, przeniesiony stąd w 1992 roku na stolicę biskupią w Koszalinie.

Drodzy Bracia i Siostry!
Kiedy wspominamy zmarłych pasterzy Kościoła katowickiego to równocześnie zanurzamy się w „milczącą mądrość zgasłych pokoleń”.
A w tym wyjątkowym miejscu, jakim jest ta katedra i krypta grobowa biskupów śląskich pochylamy się głęboko nad misterium śmierci, nad przemijalnością i kruchością ludzkiego losu, która dotyka każdego, kto się urodził.
Tajemnica każdej śmierci jest trudna i szczególna. Zanim bowiem człowiek posiądzie jej rozwiązanie - ona wpierw posiądzie człowieka, usuwając go spośród żyjących. Chcąc jednak naprawdę żyć, musimy zmierzyć się z faktem śmierci. Biblijny mędrzec Syrach wołał: „O śmierci, jakże przykra jest pamięć o tobie” (Syr 41, 1).
Pod tą sentencją podpisałoby się zapewne wielu współczesnych, także wierzących w Zmartwychwstanie i Zmartwychwstałego, bo przecież przed nami przejście; moment, kiedy słońcu już dla nas nie zaświeci a księżyc nie da swego blasku.

Umiłowani!
Jako ludzie wierzący, w poszukiwaniu odpowiedzi na dojmujące pytanie o śmierć, kierujemy swój duchowy wzrok w stronę Księgio Życia, sięgamy do Pisma Świętego. Księga Mądrości uczy: „Dla nieśmiertelności Bóg stworzył człowieka - uczynił go obrazem swej własnej wieczności. A śmierć weszła na świat przez zawiść diabła i doświadczają jej ci, którzy do niego należą” (Mdr 2, 23-24).

Siostry i Bracia!
Nasz Bóg, określany przez Biblię pięknym i wymownym tytułem: „Miłośnik życia” (por. Mdr 12, 26) jest Bogiem żywych, nie umarłych. Każdy człowiek, będący żywym obrazem wiecznego Boga, powołany jest do wieczności. Jednak droga do niej wiedzie przez bramę śmierci; a jest nią krzyż stawiany też, jako ostateczny drogowskaz na większości grobów.
Wiemy z doświadczenia, jak bolesne i po ludzku sądząc bezsensowne bywają owe chwile panowania śmierci. Zwłaszcza, kiedy śmierć wkracza nagle, niespodziewanie, w czasie wypadku w miejscu pracy, na drodze czy nawet w domu; kiedy dotyka człowieka młodego czy w sile wieku, lub dziecko.
Śmierć przyjmowana „u siebie”, na własnym domu, dostrzegana z daleka na horyzoncie wypełniających się lat, jakby mniej boli; jawi nam się jako bardziej logiczne zwieńczenie życia, zwłaszcza kiedy człowiek jest „syty” życia.
Nie bez powodu poeta prosił Boga, Władcę życia i śmierci:

„Każdemu daj śmierć jego własną, Panie
Daj umieranie, co wynika z życia,
Gdzie miał swą miłość, cel i biedowanie”. (Rainer Maria Rilke).

Zawsze, poprzez życie w łasce uświęcającej, powinniśmy być gotowi na odejście z tej ziemi. Święty Augustyn uczy, że każdy dzień jest dobry, żeby się urodzić i każdy jest dobry, żeby umrzeć. A Tomasz Merton niejako dopowiada, dlaczego tak jest:
„Gdy przychodzi śmierć, przychodzi także i Chrystus przynosząc nam życie wieczne, które kupił dla nas swoją śmiercią”. (Nikt nie jest samotną wyspą. Kraków 1983 s. 310).     

Bracia i Siostry!
Lęk przed śmiercią, poczucie bólu, smutku i żałoby, wywołane stratą innych są czymś naturalnym. Podobnie reagował też Jezus, kiedy przebywał na ziemi. Dlatego zwyciężył śmierć.
Światło paschału, migotliwy płomyk znicza, zapalonego na grobie to symbole zmartwychwstałego Chrystusa, który jako pierwszy zwyciężył mroki śmierci i wszystkim wierzącym w Niego otwarł szeroko drogę ku nieśmiertelności.
Mamy lekarstwo na śmierć - jest nim Jezus Chrystus, Syn Boży, Zbawiciel. „Chrystus zmartwychwstał jako pierwszy spośród tych, co pomarli.­ - uczy nas Pismo Święte.- Jak w Adamie wszyscy umierają, tak też w Chrystusie wszyscy będą ożywieni” (1Kor 15, 20. 22).
Każdy ochrzczony przynależy do Mistycznego Ciała Chrystusa, jakim jest Kościół. Tworzymy jedno Ciało, którego Głową jest Chrystus. Ona zaś ma już za sobą śmierć. Tak więc nasza Głowa jest już po „tamtej” stronie. Chrześcijanin jest więc kimś, kto częścią swego ciała (i to Głową) jest już po drugiej stronie czasu, który przekracza - jest bardziej „tam” niż „tutaj”. (por. R. Cantalmessa. Siostra śmierć).
Mówi się czasem, że człowiek rodzi się i umiera samotnie. Nie jest to do końca prawdą. Zarówno bowiem przy narodzinach, jak i śmierci asystuje człowiekowi Bóg. Człowiek rodzi się ze stwórczej myśli Boga, a współumiera z Chrystusem. „Jeżeliśmy bowiem z Nim współumarli, wespół z Nim i żyć będziemy” (2Tm 2, 11)- poucza nas Słowo Boże.
Także Kościół nie pozostawia swych dzieci osamotnionymi. Nigdy nie zapomina o pogrążonych w żałobie, ocierając ich łzy, jak chusteczką, nadzieją nieśmiertelności. Pamięta nawet o „zapomnianych” zmarłych; trwają oni w sercu Kościoła, który w każdej Mszy św. „przypomina” o nich Bogu.
Także nasza tu modlitwa jest pamięcią Kościoła o tych, którzy zostali wyrwani z życia. Polecamy ich wszystkich Bożemu miłosierdziu.
Modląc się dziś za zmarłych pasterzy i wszystkich diecezjan, kapłanów i osoby konsekrowane, wiernych świeckich, którzy odeszli do domu Ojca, prośmy też dla siebie o łaskę dobrej śmierci.
Niech się trwoży nasze serce. Pamiętajmy, jest z nami w tej godzinie nasz Zbawiciel Droga, Prawda i Życie.
Niech On nas prowadzi w Roku Wiary do Domu Ojca, gdzie mieszkań wiele. Amen.

 

 

 

Arcybiskup

SylwetkaNauczanieKalendarium
kalendarium

POCZTA ELEKTRONICZNA

Nowa poczta

Historia Archidiecezji

historyczna

Galeria

galeria3

Proces Beatyfikacyjny

machaw08

Kalendarz wydarzeń

Instytucje

Duszpasterstwa

Ruchy i stowarzyszenia

Media