Got 0 bytes response, method=default Response decode error Przypatrzcie się bracia - powołaniu waszemu

katedra

Homilia Arcybiskupa Katowickiego podczas pielgrzymki duchowieństwa archidiecezji katowickiej do katedry – 01.09.2012.

Przypatrzcie się bracia - powołaniu waszemu. Niewielu tam mędrców według oceny ludzkiej.. Bóg wybrał właśnie to, co głupie w oczach świata,...wybrał to, co niemocne...Bóg wybrał..
Przez Niego bowiem jesteście w Jezusie Chrystusie, który stał się dla nas mądrością od Boga i sprawiedliwością, i uświęceniem, i odkupieniem..
Te słowa daruje nam dziś Boża Opatrzność, w dzień naszej pielgrzymki; to słowa do nas i o nas, których Bóg wybrał i przeznaczył, abyśmy „szli i owoc przynosili, i by owoc nasz trwał"(por. J 15,16)  
Chcemy zaproszeni przez św. Pawła przypatrywać się naszemu powołaniu. Przypatrywanie się własnemu powołaniu to zatrzymanie się i autorefleksja nad tym, kim jestem jako kapłan, świadek Chrystusa żyjący tu i teraz.
I niech to przypatrywanie powołaniu znajduje swoje przedłużenie w codziennym rachunku sumienia, w regularnym korzystaniu z sakramentu pokuty i pojednania, w chwilach sam na sam z Nim przed tabernakulum.
Pomocą w przypatrywaniu się naszemu powołaniu tu i teraz jest dzisiejsza ewangelia, przypowieść o talentach...
Jezus opowiada o trzech sługach, którym pan przed udaniem się w daleką podróż, powierzył swój majątek. Rozdzielając dobra pomiędzy swe sługi, pan krytycznie ocenił osobiste przymioty każdego z nich, dlatego jednemu dał pięć talentów, drugiemu dwa, a trzeciemu jeden, dostosowując powierzony majątek do ich zdolności.
Przed sługami otworzył się świat możliwości działania. Sługa, który otrzymał pięć talentów rzucił się w wir pracy i zarobił pięć następnych. Ten, który otrzymał dwa, postąpił podobnie i zarobił dwa następne talenty. Zaś trzeci sługa, który otrzymał jeden talent, zakopał własność swego pana w ziemi.
W szerszym znaczeniu pojęcie talent odnosi się do wszystkich darów, jakimi Bóg obdarowuje człowieka. Talent to dar, szansa i rodzaj tworzywa do modelowania.
Pierwszym, podstawowym i najważniejszym z nich jest „talent – dar  życia”. W tym fundamentalnym talencie odkrywamy z czasem inne talenty. Przebogaty jest wachlarz ludzkich talentów: artystycznych, intelektualnych, sprawnościowych. Do nich dochodzą jeszcze talenty nadprzyrodzone - otrzymane na Chrzcie św., w sakramencie bierzmowania, wreszcie – w naszym przypadku - talent powołania oraz święceń kapłańskich.
     Idąc po myśli ewangelicznej przypowieści, otrzymanego talentu nie wolno zmarnować, lecz trzeba go pomnażać i nim służyć. A jeszcze bardziej wykazać się zaufaniem wobec tego, który obdarował. I tego zaufania zabrakło temu, który otrzymał jeden talent. Został ukarany za brak zaangażowania i za lęk, totalnym wykluczeniem; wyrzuceniem „na zewnątrz, w ciemności”, gdzie „będzie płacz i zgrzytanie zębów”.
W czasie IV pielgrzymki do Ojczyzny, Jan Paweł II, powiedział do przedstawicieli świata kultury zgromadzonych w Teatrze Narodowym: „Otóż pragnę podkreślić, że u podstaw każdego z tych wielu zróżnicowanych talentów każdy z nas, każdy bez wyjątku,... dysponuje nade wszystko jednym: uniwersalnym talentem, którym jest nasze człowieczeństwo, nasze ludzkie „być”.. Ewangelia ze swym przykazaniem miłości uczy nas pomnażania tego...talentu: talentu naszego człowieczeństwa. Ostateczny osąd naszego życia będzie też tego talentu dotyczył nade wszystko. Ten zaś talent pomnaża się „przez bezinteresowny dar z siebie samego”, czyli przez miłość Boga i bliźnich”.
Bezinteresowny dar z siebie, tego uczył również kapłan katowicki, Sługa Boży Franciszek Blachnicki. I nie uczył tego teoretycznie; ale sam stał się talentem, darem dla innych. A potomni – na jego grobie w Krościenku umieścili napis: „Jeśli ziarno pszenicy wpadłszy w ziemię nie obumrze, zostanie tylko samo, a jeśli obumrze, przynosi plon obfity..”
Drodzy Bracia! Tak, jak w przypadku Sługi Bożego, tak i w naszym przypadku, na ludzi utalentowanych przez Boga na ziemskie życie i zadania, na każdego człowieka przyjdzie koniec. Praca nad pomnażaniem talentów osiągnie swój kres. Kiedy, nie wiemy, bo nie znamy dnia ani godziny końca świata naszego życia.

W przypowieści ewangelicznej jest mowa o rozliczeniu się z otrzymanych talentów: „Po dłuższym czasie powrócił pan owych sług i zaczął rozliczać się z nimi”.
Czas rozrachunku, rozliczenia na pewno nadejdzie. Najpierw nadejdzie rozliczenie indywidualne - w chwili naszej śmierci, a kiedyś nastąpi rozliczenie społeczne, całościowe - w czasie powtórnego przyjścia Chrystusa.
Najpierw zostanie nam odebrany ten pierwszy, podstawowy talent – talent życia ziemskiego. Trzeba go będzie zwrócić Dawcy, który zapyta, co z nim zrobiliśmy i w jakim wymiarze zdołaliśmy go pomnożyć? Trzeba go będzie zwrócić wraz z darem otrzymanego czasu, możliwości i zdolności, charyzmatów i otrzymanych łask.
W odniesieniu do bogactw duchowych Jezus zastosował zasadę, że kto jest bogaty u Boga, tego Bóg uczni jeszcze bogatszym przy ostatecznej zapłacie. Temu „będzie dodane”, że „nadmiar mieć będzie”. Kto jednak nie posiada skarbów, które liczą się w niebie (Mt 6,20), na Sądzie Bożym zostanie ze sobą, bogaty swoim egoizmem i jego materialnym balastem. Drodzy Bracia!
W dzisiejszej przypowieści ewangelicznej zostali pochwaleni ci, którzy okazali się wierni w drobnych sprawach; zostali postawieni nad wieloma. Św. Augustyn powiedział, że rzeczy małe są zawsze małe. I będą małe. Ale wierność Panu Bogu w rzeczach małych jest czymś największym”. (ks. Twardowski)
Drodzy Bracia!
I do takiej wierności – w sprawach małych – pragnąłbym was dzisiaj zachęcić – nasze małe, drobne sprawy, to w gruncie rzeczy wielkie sprawy zbawienia człowieka; sprawy, które powierzył nam Bóg i Kościół.
I tym Bożo-człowieczym sprawom mamy być wierni mając przed sobą eschatologiczną perspektywę.
A perspektywa czasów, w których przychodzi nam żyć, czasów naznaczonych „piętnem przeszłości” uwzględnia to, co wskazuje na współczesne zagubienie człowieka, na współczesny kryzys moralny, na to wszystko, co stanowi w naszym odczuciu przeszkodę w głoszeniu orędzia Pana. W tym kontekście trzeba nowego namysłu Kościoła katowickiego nad samym sobą, oczywiście namysłu otwartego na światło i inspiracje Ducha Świętego, architekta Kościoła.
Próbując odpowiedzieć w pełni na potrzeby, pytania i trudności współczesnego człowieka, staramy się przede wszystkim poznać jego sytuację.
Przy odczytywaniu owej sytuacji warto odwołać się do słów Jana XXIII, słów, które pomagają w trzeźwy sposób popatrzeć na pasterską posługę Kościoła. Błogosławiony papież mówił:
„Człowieka trzeba zbawić tam, gdzie on jest, a nie tam, gdzie chcielibyśmy go mieć”.
Słowa te wzywają nade wszystko do realizmu w odczytaniu sytuacji, w jakiej znajduje się współczesny człowiek, ale i jego świat; w jakiej się znajduje Górny Śląsk i jego mieszkańcy. Wszyscy chcielibyśmy, aby - człowiek i świat - był inny, lepszy, ale nie wolno nam idealizować konkretnej rzeczywistości, w której człowiek żyje. Pewien rodzaj idealizmu jest nam w życiu oczywiście potrzebny, aby nie zagubić prawdy o tym, że człowiek jest powołany do wielkości, co więcej do: świętości. Ale też nazywanie trudnych spraw po imieniu, rozpoznawanie tego, co nie służy godności człowieka, co tę godność niszczy już u samych korzeni niejednokrotnie (chociażby kwestie bioetyczne związane z początkiem życia ludzkiego - sztucznej prokreacji, eugeniki, czy też próba redefinicji małżeństwa), to wszystko nie jest przeciwko człowiekowi, ale w trosce o człowieka. Niestety zbyt wielu dzisiaj odbiera tę troskę Kościoła o zachowanie godności, jako swoisty atak na ludzką wolność.
W tej ocenie rzeczywistości należy unikać dwóch błędnych skrajności. W pierwszej kolejności nie wolno nam koloryzować rzeczywistość, aby móc udawać, że jeszcze nie jest tak źle. To stwierdzenie, że „ u nas jeszcze nie jest tak źle, jak np. na Zachodzie”- często się słyszy, jako pocieszenie z ust duszpasterzy. Często jest to pokusa, której oddają się nie tyle optymiści, co szukający usprawiedliwienia dla swojej obojętności i rezygnacji z odpowiedzialności za wiele niepokojących sytuacji dzisiejszego świata. Ta pokusa samouspokajania się: „nie ma się co przejmować, nie jest jeszcze aż tak źle” –w domyśle niż gdzie indziej - może czasem budzić przerażenie, szczególnie gdy jest postawą rodzica, wychowawcy, polityka, a przede wszystkim jeśli jest diagnozowana przez duszpasterza.
I druga skrajność, która jest wyrazem pewnego fatalistycznego podejścia do świata i wizji zła w świecie. Osoby ulegający tej wizji widzą realne zagrożenia współczesności, ale w ich obliczu przyjmują postawę rezygnacji: „nic się już nie da zrobić”. W konsekwencji takiej postawy, albo uciekają od problemów świata zamykając się w swojej prywatności (fuga mundi), albo też poddają się temu wszystkiemu uważając, że trzeba korzystać z życia (oportunizm, konformizm). Wiemy niestety jak te postawy w negatywny sposób wpływają na ludzkie dzieje, także na dzieje Kościoła.
Tymczasem dla właściwego kształtowania naszej teraźniejszości powinniśmy być nade wszystko jako duszpasterze realistami, szukając dróg wyjścia, które nie zgodzą się na nijakość czy bylejakość. Winniśmy przezwyciężając wszelką wrogość, czy nienawiść przyjmować ludzi takimi, jakimi są, ale zawsze z przekonaniem, że nie tylko oni, ale i my sami możemy się stawać innymi, lepszymi ludźmi i chrześcijanami mocą łaski Bożej.
Bo jeśli nas dziś świat krytykuje – nieraz niesprawiedliwie– to nie tyle za sam fakt, że jesteśmy kapłanami Chrystusa, ile raczej za to, że nie jesteśmy nimi do końca, nie dość konsekwentnie i nie dość radykalnie objawiamy obecność Chrystusa, Jego zbawcze słowo i czyn, w świecie. Zauważmy, ze świat ma respekt przed świętością!
A wiec drodzy Bracia – przypatrując się własnemu powołaniu trwajmy w dziękczynieniu za otrzymane talenty, pomnażajmy je ofiarną praca i służbą wspólnocie Kościoła; czyńmy go naszym domem i uważajmy, by prowadząc innych nie zabłąkać się samemu, ustać i - jak to pisał śp. ks. Jan Twardowski - wywrócić się gdzieś pod płotem Królestwa Niebieskiego.
A naszych Braci i Siostry mobilizujmy do pomnażania otrzymanych talentów i czynienia ze swego życia wielkodusznego daru dla innych.
    W takim duchu przeżywajmy Rok Wiary i starajmy się być solą ziemi. Niezwietrzałą (por. Mt 5, 13).
Zawsze – ilekroć je czytam – przerażają mnie słowa Jezusa o uczniach, którzy – stracili swoją właściwość i zostali porównani do zwietrzałej soli, która nie nadaje się do niczego, chyba tylko na wyrzucenie i „podeptanie przez ludzi”. I kiedy nieraz odnosimy wrażenie, że jesteśmy deptani przez ludzi – gdzieś na horyzoncie pojawia się myśl o procesach wietrzenia, utracie właściwości... I nasuwa się natrętne pytanie, czy te przyczynowo-skutkowe procesy toczą się w nas, czy toczą się we mnie?! Czy można je odwrócić Rokiem Wiary; błogosławionym czasem II Synodu?!
Wiemy, że tak, nie tyle naszym pomysłem i przemysłem, ile łaską Bożą. Bo pożądane i oczekiwane są przez Boga procesy uświęcenia. „Wolą Bożą jest wasze uświęcenie”( 1 Tes 4,3).
Dlatego trwajmy w modlitwie – wołajmy wspólnie: Panie przymnóż nam wiary i daj siły, daj laskę do pomnażania Twojego majątku, abyśmy „szli i owoc przynosili, i by owoc nasz trwał" . Amen

 

 

 

Arcybiskup

SylwetkaNauczanieKalendarium
kalendarium

POCZTA ELEKTRONICZNA

Nowa poczta

Historia Archidiecezji

historyczna

Galeria

galeria3

Proces Beatyfikacyjny

machaw08

Kalendarz wydarzeń

Instytucje

Duszpasterstwa

Ruchy i stowarzyszenia

Media