Got 0 bytes response, method=default Response decode error Powierzamy ich doczesność miłującemu i przebaczającemu Bogu,

katedra

Homilia Arcybiskupa Katowickiego w II rocznicę Katastrofy Smoleńskiej, katedra 2012.04.10

 

1. Słyszeliśmy przed chwilą mobilizujące słowa apostoł Piotra, który wygłosił w dniu Pięćdziesiątnicy – już po otrzymaniu Ducha Świętego. Wołał: „Ratujcie się spośród tego przewrotnego pokolenia". Równocześnie wskazywał na czym to „ratowanie się" powinno polegać. Na pytanie - co mamy czynić bracia - odpowiedział: „Nawróćcie się i niech każdy z was ochrzci się w imię Jezusa Chrystusa na odpuszczenie grzechów waszych a weźmiecie w darze Ducha Świętego".

Równie pouczające były słowa dialogu między Zmartwychwstałym i Marią Magdaleną, która płacząc zaglądała do grobu. W naszym odczuciu otwieranie grobu, to zaglądanie w otchłań śmierci, spoglądanie w kierunku, który napełnia człowieka lękiem, bo człowiek nie chce widzieć, co z niego pozostaje.

Jednak celem nachylenia się Marii Magdaleny do grobu, było stwierdzenie czy grób jest naprawdę pusty.

Dla nas zgromadzonych tu w katowickiej katedrze najważniejszy jest dialog między Zmartwychwstałym a Marią Magdaleną. Rozmowa serdeczna, a właściwie odczytywanie znaków. Ich apogeum było imię własne: „Mario"; wypowiedziane przez Zmartwychwstałego. Dzięki temu jednemu słowu, Maria Magdalena rozpoznała Nauczyciela. I usłyszała nakaz – „Nie zatrzymuj Mnie, bo jest ktoś ważniejszy od Ciebie – Ojciec. Równocześnie otrzymała zadanie do wykonania „udaj się do moich braci powiedz im: „Wstępuję do Ojca mego i Ojca waszego oraz do Boga mego i Boga waszego".!

Drodzy Bracia i Siostry!

2. Nie jest rzeczą przypadku, że dziś, kiedy wspominamy drugą rocznicę tragedii pod Smoleńskiem słyszmy ewangelię o Marii Magdalenie, płaczącej przy grobie swego Mistrza, Jezusa z Nazaretu. Bo i my – mimo upływu czasu – płaczemy, wspominając ofiary tej narodowej tragedii. Pamiętnej soboty dnia 10 kwietnia 2010 r. serca wielu Polaków zjednoczyły się w bezsilnym bólu po potwierdzeniu wiadomości, że samolot rządowy wiozący na pokładzie polską delegacją na obchody 70 rocznicy Zbrodni Katyńskiej rozbił się tuż przed lotniskiem w Smoleńsku. Zginęli wybitni Polacy z Prezydentem RP Lechem Kaczyńskim na czele. Wśród nich także senator Krystyna Bochenek i inni.

Każde rozstanie – naznaczone śmiercią drogiej nam osoby – jest zawsze bolesne, potęgują tę boleść jeszcze okoliczności katastrofy i jej wpisanie się w zbrodnię katyńską.

Mimo upływu czasu nie gasną pytania i wątpliwości. Pytamy: dlaczego? Dlaczego umarli tak wcześnie? Dlaczego w tym momencie? Dlaczego opuścili nas właśnie w ten sposób? Dlaczego śmierć, dlaczego ból, dlaczego przemijanie? Są to pytania głęboko uzasadnione, bo każda miłość woła o obecność, o bliskość, o wieczność. I słusznie, ponieważ ona jest wieczna. A „kochać człowieka to znaczy mówić do niego: Ty nie umrzesz" (Gabriel Marcel).

Miłość nie obumiera wraz z ciałem osoby, którą kochamy. Ona tylko przechodzi na inną płaszczyznę wzajemności. I dlatego, choć wiemy, że zawsze jedni się rodzą, a drudzy umierają i że tak być musi, to jednak – gdy śmierć zabiera nam kogoś bliskiego – nie jest nam łatwo powtórzyć za Hiobem: „Dał Pan i zabrał Pan. Niech będzie imię Pańskie błogosławione!" (Hi 1,21).

Miłość przechodząca na inną płaszczyznę wzajemności zamienia się w modlitwę i pamięć. I nie będzie tylko i wyłącznie powierzchownym kultem w postaci pomników, tablic, lampek i kwiatów oraz łez żalu.

Gdy śmierć zabiera ludzi z tego świata w sposób nagły i nieoczekiwany, zazwyczaj pozostaje po nich więcej spraw nie załatwionych, niż po tych, którzy odchodzili powoli. Ta świadomość mobilizuje nas do niesienia zmarłym pomocy modlitewnej. Powierzamy ich doczesność miłującemu i przebaczającemu Bogu, nie wybielając jej, ani nie oczerniając. Po prostu oddając ją w ręce Boga taką, jaka była. A Bóg – który zna nieskończenie lepiej niż my historie ich życia – z pewnością ogarnie swoim miłosierdziem również te sprawy, które domagają się Jego interwencji.

A modlitwą dziękczynienia dziękujmy Bogu za bohaterskie życie ofiar Katynia oraz za dobro życia służących Ojczyźnie ofiar katastrofy smoleńskiej i uszanujmy pamięć ich czynów. Niech one pobudzą nas do mądrej, dojrzałej i bezinteresownej służby Bogu, ojczyźnie i ojczyźnie.

Moi Drodzy!

3. Mówiliśmy po katastrofie smoleńskiej, że po tym wydarzeniu życie nas Polaków już nie będzie takie same. Wydaje się jednak, że wiele wróciło w utarte koleiny, co więcej ujawniły się nowe, poważne problemy, jak prawda o naszym państwie i jego urzędników, o zawodności instytucji cieszącej się społecznym zaufaniem, jaka jest wojsko. Mówi o tym z cała ostrością raport NIK o organizacji wizyt w Smoleńsku i inne dokumenty. Katastrofa pod Smoleńskiem ukazała prawdę o poczuciu odpowiedzialności naszych elit politycznych, o polskim społeczeństwie. Pokazała też prawdę o naszym chrześcijaństwie, które nie dało nam wystarczająco duchowej siły do moralnej odnowy społeczeństwa i jego politycznych instytucji.

Wiemy, że potrzeba czegoś więcej – najpierw prawdy o tym wydarzeniu, nawet gdyby była gorzka i oskarżająca; trzeba prawdy, bo tylko prawda ma moc wyzwalającą. Do tej prawdy mamy prawo. Z prawdą łączy się sprawiedliwość, ale też przebaczająca miłość. I dziś już o nią można prosić, jak się prosi o dojrzały owoc chrześcijańskiego życia i zawierzenia.

Drodzy Moi!

Pamięć o bolesnych wydarzeniach naszego narodu – historii pokoleń Polaków pisanej ich krwią i ofiarą, męczeństwem i pracą, jest ponadto wymowną lekcją dla nas współczesnych i tych, którzy przyjdą po nas. W imię należnego im szacunku nie możemy zapomnieć, nie wolno zmarnować ich ofiary i tego cennego, pozostawionego nam dziedzictwa: miłości Ojczyzny i niezmiennej hierarchii wartości, która w sposób obiektywny czyni naród solidarnym i mocnym duchowo. I z tego dziedzictwa nie wolno kpić, ani zaniechać przekazywania młodemu pokoleniu historii Polski; działania przeciwne to podcinanie korzeni. A bez nich los naszego narodu jest przesądzony.

Zrozumieliśmy to na nowo w ciężkich jak ołów dniach od soboty 10 kwietnia 2010r., gdy zobaczyliśmy w telewizyjnych przekazach połamane skrzydła TU-154; a potem, gdy klękając witaliśmy kolejne trumny z ciałami ofiar smoleńskiej katastrofy; gdy uczestniczyliśmy w kolejnych pogrzebach... Wiara w Boga i Bogu pozwalała nam przetrwać ból i widzieć drogę ku budowaniu, w nowy, solidarny sposób, historii naszego narodu. Wielu ze wstydem mogło się przekonać o prawdzie słów świętego Pawła: Bo całe Prawo wypełnia się w tym jednym nakazie: Będziesz miłował bliźniego swego jak siebie samego. A jeśli u was jeden drugiego kąsa i pożera, baczcie, byście się wzajemnie nie zjedli (Ga 5,14-15).

Mamy nadzieję, i o to się modlimy, by nie zapominać znaków i nauk dawanych nam przez narodową historię; by nie odrzucać światła wiary i miłości, które kształtowało życie wielu pokoleń Polek i Polaków!

Nie wolno zmarnować tych tkwiących w polskim narodzie pokładów miłości i jedności, które ujawniły się w obliczu katastrofy smoleńskiej. Dni refleksji i zamyślenia nad dramatem tamtego wydarzenia powinny zaowocować przebaczeniem i staraniem o zgodę, o dostrzeganie tego, co łączy, o szacunek dla drugiego człowieka, który dzisiaj jest, a jutro, jego życie kruche jak zeschnięta trawa, łamie się i dobiega swego kresu. Wtedy nie można już naprawić wyrządzonego zła, nie można odwołać niepotrzebnie wypowiedzianych słów, nie można nic dodać ani nic ująć z życia człowieka, którego „Pan nić przeciął". Ostatecznie trzeba zawierzenia Bogu - On jest ostatecznym Panem historii życia człowieka i społeczeństw. On też jest ostatecznym Sędzią ludzkiego grzechu.

W Wielkanocny Wtorek przypominamy sobie z mocą prawdę, że Ten, który wskrzesił z martwych Jezusa, przywróci do życia nasze śmiertelne ciała mocą mieszkającego w nas Ducha.

I ten Duch, który jest w nas, każe nam modlić się za ofiary smoleńskiej katastrofy i za nas, za siebie słowami psalmu:

„ Z głębokości wołam do Ciebie, Panie,
Panie, wysłuchaj głosu mego..
Jeśli zachowasz pamięć o grzechu, Panie
Panie, któż się ostoi?
Ale Ty udzielasz przebaczenia,
Aby ci służono z bojaźnią.
Pokładam nadzieje w Panu,..
Dusza moja oczekuje Pana..
U Pana jest bowiem łaska,
U Niego obfite odkupienie."
(z psalmu 130).

Obyśmy i my – za przykładem Jezusa Chrystusa wstąpili na wieczność do Ojca naszego i Boga naszego. Amen.

Arcybiskup

SylwetkaNauczanieKalendarium
kalendarium

POCZTA ELEKTRONICZNA

Nowa poczta

Historia Archidiecezji

historyczna

Galeria

galeria3

Proces Beatyfikacyjny

machaw08

Kalendarz wydarzeń

Instytucje

Duszpasterstwa

Ruchy i stowarzyszenia

Media