Got 0 bytes response, method=default Response decode error Abp Skworc do nauczycieli akademickich

katedra

Drodzy Nauczyciele Akademiccy!

Z dzisiejszej Ewangelii dociera do nas smutna wiadomość. Starsi Izraela, elita narodu, podjęli dramatyczną i okrutną decyzję zabójstwa człowieka, który według nich szkodził prywatnym interesom grupy, szumnie ubranym w troskę o całe społeczeństwo.

Takie postępowanie nie jest niestety odosobnionym przypadkiem w późniejszych dziejach ludzkości. Wciąż znajdują się naśladowcy, którzy w imię egoizmu i zaślepienia, skazują na śmierć niewinne osoby. I nie chodzi tu o niegdysiejsze systemy zła. Chodzi również ułomny system, zwany demokracją, która nieraz musi przyjmować prawa stanowione większością głosów, dopuszcza się zbrodni na dzieciach, niepełnosprawnych, na osobach starszych. I tu już nie decyduje nawet fałszywie pojmowana religia, lecz czysty rachunek ekonomiczny, pojęcie użyteczności i produktywności, a nawet chęć oszczędzania dla lepszego życia silnych i zdrowych. I tak relatywizm etyczny staje się zaprzeczeniem demokracji; podobnie jak jest nim wolność zatracająca swoje służebne funkcje i przeradzająca się w samowolę.

Żyjemy w trudnych czasach! Stąd kieruję do Was, drodzy nauczyciele akademiccy wezwanie o wychowanie młodych do ponoszenie współodpowiedzialności za własne losy i losy społeczności. Apeluję o wskazywanie im tradycyjnej, głęboko humanistycznej hierarchii wartości, tożsamego z nimi, uznającego granice wolności etosu życia. Wspólnie budujmy cywilizację i kulturę, które są ufundowane na Bogu samym i wierności Jego słowu, które uczy przebaczenia, służby i miłości, szacunku wobec każdego.

Razem ze mną proście Ducha prawdy słowami poety:

„Krąż nad nami,
Poskromicielu zamętu,
Nad pobojowiskiem naszych klęsk,
Nad rzeźnią tego świata,
Nad śmietnikami pełnymi,
Nie donoszonych płodów...
I wybaw nas od kłamstwa udającego prawdę...
Od szatana, który mówiąc „nie",
Myśli „tak",
A mówiąc „tak",
Myśli „nie".
(Brandstaetter, Litania do Ducha Świętego)

Umiłowani!

Czytamy dalej w Ewangelii, że w sytuacji zagrożenia „Jezus już nie występował wśród Żydów publicznie, tylko odszedł stamtąd do krainy w pobliżu pustyni, do miasteczka, zwanego Efraim, i tam przebywał ze swymi uczniami".

Jezus udał się na swoiste rekolekcje przed świętem Paschy, decydującym dla Niego i dla całej ludzkości. Podczas święta ma oddać swoje życie za zbawienie świata. Zastanawia i niepokoi nas to milczenie Chrystusa, odrzuconego przez swoich, już skazanego przez nich na śmierć.

Te „rekolekcje" na pustyni niedaleko miasteczku Efraim są właściwie, po ludzku patrząc, pożegnaniem z ziemią i najbliższą rodziną – uczniami, niewiastami, które Mu towarzyszyły w drodze do Jerozolimy. Nigdy nie dowiemy się, o czym Jezus mówił do apostołów, co im przekazywał.

W twórczości Karola Wojtyły jest przejmujący utwór, który oddaje tęsknotę człowieka za obecnością w miejscu odosobnienia Jezusa:

„Zabierz mnie, Mistrzu, do Efraim, i pozwól tam z sobą pozostać,
gdzie ciszy dalekie wybrzeża opadają na skrzydłach ptaków,
jak zieleń, jak fala bujna, nie zmącona dotknięciem wiosła,
jak koło szerokie na wodzie, nie spłoszone cieniem przestrachu."

W perspektywie historycznej ta prośba jest niewykonalna. Nie można zmienić biegu czasu i znaleźć się w gronie uczniów przebywających sam na sam z Panem.

Ale inna jest perspektywa wiary, która czas przekracza i pozwala być w duchowej łączności z Jezusem, niezależnie od miejsca, w którym się przebywa. W szczególny sposób czas przekracza godzina Wieczernika. On jest z nami... On nas zaprasza do Siebie – w przestrzeni modlitwy, skupienia, ciszy.

Pisze dalej poeta:

„Dzięki, żeś miejsce duszy tak daleko odsunął od zgiełku
i w nim przebywasz przyjaźnie otoczony dziwnym ubóstwem,
Niezmierny, ledwo celkę zajmujesz maleńką,
kochasz miejsca bezludne i puste."

Choć brzmi to paradoksalnie, ale i o ciszy trzeba mówić, o ciszy trzeba powiedzieć. A może lepiej byłoby o ciszy milczeć?!

Umiłowani!

Czas Wielkiego Postu, który tak szybko upływa, został nam dany po to, abyśmy pokochali miejsca bezludne i puste, abyśmy uprzątnęli przestrzeń serca ze śmieci nieuporządkowanych przywiązań, wad, grzechów, zgiełku i zabiegania bez celu i sensu.

Ileż razy byliśmy zapraszani do takiej pracy nad sobą: rekolekcje, spowiedź, Drogi Krzyżowe i Gorzkie Żale. I doświadczamy, jak oporni jesteśmy na kolejne ascetyczne zabiegi. Dziś skorzystaliśmy z kolejnej szansy, aby choć na chwilę się zatrzymać – przy Nim i z Nim w tajemnicy świętej liturgii!

Do liturgii, do nauki i do treści chrześcijańskiego życia, przynależy cisza. Znany nam wszystkim myśliciel Soeren Kierkegaard już w XIX wieku diagnozował, że chorobą czasów jest gadulstwo. Jako terapię zalecał: przestrzeń ciszy! Dziś powiedziałby to samo jeszcze z większą siłą patrząc choćby na „Talk-Show", promujące nie tyle kulturę prowadzenia sporu, ile bezczelną kłótliwość, kłótliwość bez kultury, po prostu prymitywny jarmark, na którym każdy zachwala bez poczucia odpowiedzialności swoją prawdę.

Do liturgii i do treści chrześcijańskiego życia przynależy cisza. W naszej wspólnocie trzeba dodać, że cisza jest elementem konstytutywnym nauki, bibliotek, czytelni i laboratoriów. Wydaje się, że ona warunkuje naukowy sukces i sukces życiowy. Wiemy, że istnieje ścisły związek między ciszą a czytaniem; między milczeniem, ciszą i mówieniem. Intuicyjnie wyczuwamy, czy ten kto przemawia posiadł sztukę milczenia, bo milczący ma zazwyczaj do przekazania więcej treści niż słów.

Do takich ludzi należy na pewno Ojciec Święty, a przedtem teolog Józef Ratzinger. Posłuchajmy go więc:

„Bogu, który mówi, odpowiadamy śpiewem i słowem, ale największa tajemnica, która przekracza wszelkie słowa, skłania nas także do milczenia. Oczywiście musi to być milczenie wypełnione, musi to być coś więcej niż tylko brak mowy i działania. Chodzi o ciszę, która nie jest zwykłą przerwą w mówieniu, przepełnioną tysiącem myśli i pragnień, lecz wewnętrznym skupieniem, które od środka obdarza nas pokojem, pozwala nam zaczerpnąć oddech, odsłania przesłoniętą istotę rzeczy" (Kard. Ratzinger, Duch liturgii, s. 185).

Tak rozumianej ciszy nie da się zarządzić jako jeszcze jednego działania. Naszego działania. Ciszę może dać tylko Bóg, jeśli Go dopuścimy do głosu. Przypomina o tym ostatnia strofa jednej z Pieśni o Bogu ukrytym:

„Bo jesteś samą Ciszą, wielkim Milczeniem,
uwolnij mnie już od głosu,
a przejmij tylko dreszczem Twojego Istnienia,
dreszczem wiatru w dojrzałych kłosach."
(z poematu Pieśń o Bogu ukrytym)

Dzisiejsze słowo Boże, zwłaszcza słowa proroka Ezechiela są pod tym względem bardzo obiecujące: „Mieszkanie moje będzie pośród nich, a Ja będę ich Bogiem, oni zaś będą moim ludem":

Módlmy się w Kościele, naszym Domu:

„Daj nam więc Panie słuch doskonały,
Abyśmy wśród niezliczonych wezwań i nawoływań,
Które nas nawiedzają
We wszelkim czasie i miejscu,
Umieli rozpoznać
Twój Głos, Muzyko Mądrości,
Zrodzona z Ojca i Syna,
Trójdźwięczna"!
(Brandstaetter, tamże).

Niech się tak stanie podczas tej Eucharystii; niech nas ogranie Milczenie i Cisza – jedno z imion Boga i Jego pokój.

Arcybiskup

SylwetkaNauczanieKalendarium
kalendarium

POCZTA ELEKTRONICZNA

Nowa poczta

Historia Archidiecezji

historyczna

Galeria

galeria3

Proces Beatyfikacyjny

machaw08

Kalendarz wydarzeń

Instytucje

Duszpasterstwa

Ruchy i stowarzyszenia

Media